Repertorium

Postacie

Dane podstawowe

Pucha

Użytkownik
Pucha
Imię
Pucha
Przydomek
Rasa
krasnolud
Wiek
41
Profesja
wędrowny kowal, bard
{L_CHAR_AVATAR}

Wygląd zewnętrzny

Pucha jest krasnoludem średniego wzrostu o dość masywnym koścu choć dość smukłej jak na krasnoluda sylwetce. Stara się chodzić dumnie i dziarsko jednak zmęczony ma tendencję do garbienia się.
Jego z natury jasna karnacja dość szybko się opala w nadmorskim słońcu czy na szlaku, jednak nawet kilka tygodni spędzone na północy powoduje powrót do przyrodzonej mu jasności cery.
Nosi długie, brązowe włosy i brodę, jak na krasnoluda przystało, jednak rzadko wiąże je w warkocze pozwalając im pozostać wolnymi.

Nosi się w sposób estetyczny i zadbany, lecz pozwalający mu w dowolnym momencie wykonywać prace fizyczne. Częstno nosi lekkie skóry z elementami metalu oraz mnogością kieszeni i pasków, pozwalających mu przenosić narzędzie czy jego ukochany flet. Wprawne oko dostrzeże fartuch kowalski oraz kilka narzędzi poukrywanych w fałdach materiału.

Dane szczegółowe

Usposobienie

Kocha towarzystwo i wszystko co nowe i zaskakujące. Wbrew stereotypowi na temat krasnoludów nie znosi tego, niezmienne. Jedyną stałą rzeczą jakiej oczekuje jest stałość zmian.

Mimo to pozostaje bardziej typem obserwatora niż aktywnego członka życia towarzyskiego choć, gdy tylko temat lub osoba mu podpasuje lub inna osoba wykaże zainteresowanie jego osobą, staje się niepowstrzymaną gadułą. Jedną z ulubionych aktywności Puchy są dyskusje, przez co często może uchodzić za osobę kłótliwą, bo niski głos oraz przynależność rasowa budzą takie skojarzenia, ale przy bliższym poznaniu wychodzi, że jest osobą chętną do zmian, choć dość powoli wprowadza je w życie.

Uwielbia być na szlaku sam, lub w grupie a przypadkowo napotkane obozowiska to jedyne, co kocha bardziej od karczm.

Nie lubi jednak przesadnej religijności, przywiązania do magii czy wiary w technologię. Wychodzi z założenia, że jakakolwiek skrajność w duchowej, mentalnej dziedzinie życia powinna być traktowana z dużą dozą ostrożności - w efekcie nie po drodze mu z kapłanami, instytucjonalnymi naukowcami czy wszelkiej maści "szaleńcami" jak zwykł ich nazywać.

Pragnienia i obawy

Największym pragnieniem Puchy jest bycie rozpoznawanym jako legendarny bard, muzyka to jego ulubiona forma wyrazu.
Chciałby kiedyś posiąść instrument, który będzie dopasowany do niego jak druga połówka, której niektórzy szukają w miłości.
Najbardziej boi się, że utraci zdolność do poznawania - fizycznie lub mentalnie. Jest osobą pełną sprzeczności - koszmarem było by być zamkniętym w wąskiej dziedzinie życia, choć ciasne pomieszczenia mu przeszkadzają a wręcz go uspokajają.

Umiejętności

Pucha cechuje się dużą kreatywnością w używaniu narzędzi do wielu celów, do których z zasady nie są przeznaczone. Potrafi w miejscach do tego nieprzystosowanych czynić kowalskie cuda naprawiając rzeczy nie do naprawienia lub tworząc coś z niczego.
W walce zazwyczaj posługuje się kowalskim młotem lub granatami.
Potrafi grać na wielu instrumentach, lecz na żadnym nie jest wirtuozem.
Wykazuje się dużą dozą znajomości terenu i wyobraźnią przestrzenną.
Pucha jest odporny na ogromne mrozy choć wybitnie wysokie temperatury go męczą.
Zna borski północny i klasyczny ale zna proste słowa w innych językach.

Ekwipunek

Zestaw młotków, dłut, obcęg, krótkich ostrzy
Zamorski flet który dźwiękiem przywodzi na myśl morze
Podstawowe medykamenty, gorzałka i bandaże pochowane w torbach
Otwierany zdobiony naszyjnik z miedziorytem matki i ojca

Inne

Pucha jest absolutnym antytalentem magicznym, samo wspomnienie o magii czy religijności powoduje, że odczuwa niezrozumiałą potrzebę wycofania się
Nie jest zbyt kochliwy, zdaje się być obojętny na względy którejkolwiek z płci, jednak przyjemność sprawia mu flirt za obupólną zgodą
Unika używek, bojąc się o utratę świadomości i jasności umysłu

Historia

Historia Puchy, jak to historia większości stworzeń zaczyna się w momencie jego narodzin.
Urodził się w rodzinie nieco niestandardowych krasnoludzkich myślicieli z Północy. I nie chodzi tu o jakieś stricte rewolucyjne nastroje czy próbę wywracania zastanego świata czy porządku społęcznego do góry nogami.

Zacznijmy od matki. Gdyby było jej dane wychowywać się w bardziej otwartej społeczności z pewnością zostałaby artystką bądź odkrywczynią. Ale niestety wszyscy jesteśmy dziećmi swoich czasów i środowiska - a matka Puchy urodziła się w niewielkiej górniczej osadzie na północy. Swoją kreatywność, wolę poznania i przetwarzania świata realizować mogła wyłącznie ryjąc w metalu czy kując ozdobne naczynia z mosiądzu.
Ojciec Puchy pochodził z tej samej osady. Jego rodzina była dość poważana w okolicy przez wzgląd na niepostykaną sprawność w tworzeniu i konserwacji maszyn niewątpliwie istotnych dla dobrobytu osady.
Jak dziad i pradziad i zapewne wiele pokoleń wstecz ojciec Puchy również kochał maszynerię i jej piękno, praktycznie od kiedy pierwszy raz zetknął się z maszynami.

Pewnego razu do osady krasnoludów przybył wędrowny bard. Rodzice Puchy byli wóczas podrostkami. Matka zauroczona smukłym obieżyświatem i pięknem historii, które wygrywał na harfie wpatrywała się w niego jak w obrazek. A ojciec... Ojciec Puchy wpatrywał się w swoją przyszłą narzeczoną jak w... najpewniej on użyłby jakiejś mechanicznej metafory, jednak sądzę, że wiemy jak się wpatrywał.
Kilka lat później ojciec Puchy jako młody kranoslud musiał wyjechać z osady w celu przyuczenia się bardziej teoretycznego, opłacanego przez lokalnego zarządcę, by w przyszłości mógł godnie zastąpić swojego rodziciela.

Po kilku latach powrócił do swojej osady odmieniony - mądrzejszy, z gęstą brodą, o stopę wyższy i tyle samo szerszy w barach. To co się nie zmieniło to fascynacja młodą panienką, którą pamiętał sprzed lat. Zarządca przywitał go osobiście, tuż za nim stało pół, dość licznej rodziny. Rumiane krasnoludzice szeroko uśmiechnięte, gwiżdżący w geście euforii kuzyni i on - dziadek Puchy - z satysfakcją i dumą przytakujący, jak gdyby w głowie już odbierał pochwały za wychowanie tak zdolnego młodzieńca. W prezencie powrotnym dostał angaż w jednej z nowo otwartych odnóg kopalni oraz własne mieszkanko.

Jednak nie jest tak, że matka Puchy w tym czasie wiodła nudne życie. Co to, to nie! Zakończywszy edukację zatrudniła się w karczmie gdzie polewała miodu i innych trunków górnikom po kopalni. Cieszyła się ogromną sympatią całej osady. Dzięki swojemu niebywałemi wdziękowi potrafiła rozjaśnić pochmurny nastrój nawet najbardziej stetryczałemu dziadowi czy najbardziej zgorzkniałej babie. Nie brakowało jej również adoratorów. Jej nieskazitelnie czysta cera oraz gęste blond włosy budziły zainteresowanie młodzieńców. Niestety dla nich wszelkie próby zapoznania się podejmowane przez okolicznych kawalerów pozostawały bez odpowiedzi z jej strony. Poszukiwała świata i nowinek. Jeśli na coś patrzyła z pasją to na wędrowców gotowych opowiedzieć jej o odległych krainach, lub czymkolwiek co nie jest kopalnią i gospodą.
Pojawienie się, a raczej powrót młodego mechanika nie pozostało przez nią niezauważone.

Osada była mała, młodzi się sobie podobali więc od słowa do słowa... Nie minął rok i mamy ślub! Jakaż to była piękna para! On - zakochany w jej wdzięku, pięknie, żywym umyśle i ciekawości. Ona - zakochana w jego otwartości, rozeznaniu, mądrości i atrakcyjnej sylwetce.
Wprawdzie można by nazwać to mezaliansem jednak rodzina od strony ojca nie sprawiała problemów - w mikrokosmosie górniczej osady ojciec Puchy i tak już wyżej mierzyć nie mógł.
Po ślubie niewiele się zmieniło. Ojciec Puchy zarabiał na życie w kopalni, matka Puchy zarządzała karczmą a wieczorem siadali i oboje wysłuchiwali bajań zbłąkanych wędrowców czy bardów.

Któregoś dnia w środku dość srogiej Zimnicy do osady zawitał kupiecki tabór zmierzający na południe. Matka Puchy zwróciła uwagę taboru swoją troskliwością o ich bezpieczeństwo - zleciła naprawę ich wozu oraz za półdarmo umożliwiła nocleg w karczmie. Spędzili w osadzie kilka tygodni a członkowie taboru pokochali kuchnię oraz usposobienie matki Puchy. Gdy tylko ta cała wielorasowa mieszanka nabrała sił handlarz zaproponował jej opuszczenie osady. Być może była to wrodzona otwartość i rozpoznanie swojego a być może kilku osobom wpadła w oko. Nie jest to istotne ponieważ wiedziała, że nie może się na tę propozycję zgodzić jednak ziarno zostało zasiane. Wizja poznawania odległych krain pozostała w jej głowie i z każdym tygodniem narastała nawet, gdy tabór opuścił już jej osadę.

Pewnego wieczoru podzieliła się swoim pragnieniem z mężem. Ten bez słowa patrzył na nią długo z surowym wyrazem twarzy i nic nie mówił. Sprawa ucichła, ona już więcej o tym nie wspominała, choć pierwszy raz czuła się w małżeństwie niezrozumiana.
Jednak ojciec Puchy nie był krytyczny. Wiedział, że jego małżonka i tak jest zamknięta w tej osadzie zdecydowanie zbyt długo. Zbierał fundusze na założenie warsztatu w okolicy Nimnaros i w jej 30 urodziny oznajmił, że wyprowadzają się, bo znalazł angaż w jednej z tamtych kopalni. Ich rodziny były przeciwne, pytano - kto to widział by wyprowadzać się z osady?! Młodzi nie zważali jednak na to i niedługo później opuścili rodzinne strony wraz z całym majątkiem.
Zaś w 3 rocznicę przeprowadzki za pieniądze zarobione w kopalni ojciec Puchy zakupił swej małżonce karczmę, w której pracowała. Była wniebowzięta. Matematyka pozwala założyć, że wtedy poczęli swojego jedynego syna.

Pucha był dzieckiem radosnym, choć dość spokojnym. Z ojcem miał relacje dobre jednak dorastając w wielorasowym środowisku czyli maminej karczmie bliżej mu było do jej mentalności niż ojca, który mimo swojej niewątpliwej otwartości pozostawał krasnoludem z północy. Tęsknił za tamtym klimatem i tamtymi kopalniami o kompletnie odmiennej skale. Całe dnie spędzał w pracy chcąc uciec od tęsknoty do tego, co kojarzyło mu się z domem. Samo wychowanie spadło na matkę. Tak jak ona kochał muzykę i któregoś razu od przybysza zza morza dostał bliżej nieokreślony flet z którym od tej pory się nie rozstawał, co przez kilka lat doprowadzało jego ojca, chcącego odpocząć po całym dniu pracy, do szewskiej pasji. Mimo to nauka przyniosła jakieś efekty i choć bez wątpienia technika gry na flecie Puchy była daleka od sprawności zamorskich bardów, było to jednak odpowiednie do zabawiania lekko pijanych gości, gdy akurat nie było żadnego sprawniejszego barda w okolicy.

Gdy Pucha dochodził do wieku, w którym jego ojciec udał się na edukację ojciec postanowił nauczyć go zawodu. Niestety z braku funduszy edukacja instytucjonalna nie było możliwa ale pod okiem ojca praktykował przez kilka lat w kopalni przyuczając się do pracy kowala i mechanika. Mimo to umysł Puchy pozostawał, o ironio, niezdolny do zamknięcia się w czymś tak fizycznym i manualnym – jednym słowem kowalem jak na krasnoluda był miernym, choć sprawnością bez wątpienia, w porównaniu z innymi rasami nie miał powodów do wstydu.

Minęło kilka lat, Pucha przyuczony w stopniu wystarczającym do zarobkowania a w przyszłości być może nawet dorobienia się czegoś zaczynał wyrastać z domu. Pomimo przywiązania do matki i przyzwoitych relacji z ojcem kilka tygodni po 22 urodzinach poinformował ich, że zamierza dołączyć do wędrownych kupców w charakterze barda i kowala oraz szeroko pojętej złotej rączki.
Jak postanowił, tak zrobił. Następne lata, pozwoliły Pusze nabrać wiele doświadczeń i poznać ogrom istot mu niespotykanych, a o swoich przygodach opowiadał matce, za każdym razem gdy wracał do rodzinnej karczmy.

Historii było wiele, jednak żadna nie była tak istotna jak te, które dopiero nastąpią...

Dukkha

Wygląd

Z proporcji przypomina człowieka, jednak niższego tj. węższe barki i mniejsza głowa niż u krasnoluda
Twarz ma ptasie oczy a skóra jest jakby ze spatynowanego metalu, włosów brak
Kończyny zdają się być również z metalu jednak po przyjrzeniu się widać, że są w ciągłym ruchu, jak rtęć sądząca, że ma jakiś pojemnik.

Symbol

Kamienna harfa bez strun z krasnoludzkimi żłobieniami