Repertorium

Postacie

Dane podstawowe

Votos

Użytkownik
Votos
Imię
Votos
Przydomek
Ach
Rasa
człowiek
Wiek
15
Profesja
Rysownik/malarz, wynieś-przynieś-pozamiataj, goniec
{L_CHAR_AVATAR}

Wygląd zewnętrzny

Chuderlawy. Ręce patykowate, nogi w miarę dobrze umięśnione. Długa szyja. Głowa owalna. Szerokie zielone oczy. Wygląda jakby nieustannie się wszystkiemu dziwił. Usta i nos przeciętnej wielkości. Ten drugi nieco wydłużony w osi pionowej. Uszy lekko odstające. Brwi gęste, dość grube. Włosy ciemnobrązowe.

Dane szczegółowe

Usposobienie

Przede wszystkim pozytywnie myśli o świecie i wszystkim co jest na świecie. Jego dominującą cechą jest ciekawość. Świat jest piękny, chce wszystko wiedzieć, wszystko poznać, wszystkiego doświadczyć. Jest nieco naiwny- raczej zakłada dobrą wolę wszystkich wokół. Gdy chce się czegoś dowiedzieć robi to od razu, niejednokrotnie nie zważając na okoliczności, czy na status osoby pytanej.
Dla innych mieszkańców wioski jest takim dobrym duchem, iskierką, która ich napędza, gdyż praktycznie zawsze jest uśmiechnięty i zawsze znajdzie powód do zachwytu nad czymś: a to ciekawie zachowujący się robaczek, a to nowy cielak u Pani Stefii, a to liście zabawnie kołyszące się na wietrze. Chętnie pomaga innym na miarę swoich możliwości. Najbardziej lubi prace , które zmuszają go do zmiany miejsca, czy rozmowy z różnymi ludźmi- przenoszenie rzeczy i wiadomości, przeszukiwanie lasu w celu znalezienia roślin itd.
Ze względu na swoją funkcję społeczną jest trochę chowany pod kloszem- mieszkańcy chcą by pozostał jaki jest więc niejako chronią go przed zmartwieniami.

Pragnienia i obawy

Pragnie zobaczyć, powąchać, dotknąć, posmakować, usłyszeć i poczuć wszystko. Świat jest piękny, chce go odkryć.
Boi się utracić wzrok tudzież inne zmysły, przez co nie zrealizuje swojego marzenia.
Boi się i nie rozumie nieszczęść innych stworzeń. Wojny, choroby, trudności społeczne- nie rozumie i nie zna takich sytuacji, nie wie jak się zachować wobec nich.

Umiejętności

+ Bardzo dobra pamięć do szczegółów, wrażliwość na odczucia zmysłowe. Biegły w rysunku.
- zupełne niezrozumienie kwestii związanych z hierarchią społeczną. Jeśli ma ochotę o coś zapytać daną osobę to to zrobi niezależnie czy to biedak, karczmarz, kupiec, kapłan czy król

Ekwipunek

Zawsze ma przy sobie coś do notowania i swój ulubiony atlas.

Inne

Chłopiec z jednej strony nie wychodził nigdy poza okolice swej wsi, z drugiej jednak interesował się dosłownie wszystkim. Nigdy nie ma pewności o czym słyszał, jakie zna plotki, legendy, na jaki temat ma wiedzę.

Historia

ACH!
Jakże pięknie! Wręcz pałam zachwytem!
Spójrz na to niebo ze swym błękitem!
A na nim ptaki niosą swe piosnki!
Poniżej rosną wonne pierwiosnki!
i inne kwiecie i trawa zielona
poranną mżawką pięknie zroszona!
Tu gładki lód, tam szorstka ziemia
I cudne na niej żywe stworzenia.
I my- istoty nie mniej cudowne!
Wszystko jest piękne! Tak... Niewymowne!

Chodź! Poczuj! Usłysz! Rozejrzyj dokoła!
I razem ze mną głośno zawołaj
ACH!

Dolina Toledain, Zielona Wieś, 16 Falandow 715 EAs

Nuvo przyglądał się wsi schowany za nieco zmurszałym pniem drzewa. Z za jego pleców sporadycznie dobiegało końskie parskanie, na co ten reagował nerwowo. Nie po to przecież schował swój wóz i sam obserwuje z oddali by teraz zdradzić się przez nieporządane dźwięki głupiego bydlęcia.
Zielona Wieś zawsze była uroczym miejscem. Mieszkają tam mili ludzie wiodący sielankowe życie. Niegdyś z przyjemnością ją odwiedzał, chętnie sprzedając różne rzeczy, a skupując inne. Trzeba nawet przyznać, że ostatnimi czasy handel z tubylcami był jeszcze bardziej dynamiczny, jednak jak wszystko w życiu, tak i tutaj ma to swoją cenę. Nuvo wiedział, że ową cenę prędzej czy później będzie musiał zapłacić, bo w końcu nic nie zarobi ukrywając się przed wszystkimi, ale chciał to odwlec w czasie o ile to tylko możliwe. Spojrzał na słońce. Zbliżał się wieczór. Może uda mu się przynajmniej tę noc spędzić we względnym spokoju? Nie uda mu się jednak zakraść do zajazdu, jeśli będzie prowadzić za sobą wóz. Kupiec obejrzał się za siebie i rozważył wszystkie za i przeciw. Na pewno musi wziąć ze sobą zwierzę. Ta durna chabeta nigdy nie potrafiła wykazać się sprytem, a czasem wręcz wykazywała oznaki złośliwości względem swego pana. Był gotów zostawić tu swój dobytek ukryty po to tylko, by w miarę niepostrzeżenie dostać się do wioski, ale zostawienie tu hałaśliwego konia byłoby za dużym ryzykiem, nawet jeśli utrudni mu to dyskretne dostanie się do karczmy. Może jeśli da mu obroku to załatwi sprawę? Po chwili podjął decyzję, odwiązał konia, zajął mu czymś ten niewyparzony pysk i powolutku, krok po kroku zbliżył się do wioski, cały czas rozglądając się dokoła.
STUK, STUK. Zatrzymał się. Niewiele osób posiadało tu konia. Szybko cofnął się do wozu w poszukiwaniu czegoś czym mógł obwiązać kopyta zwierzęcia. Dokonawszy wszystkich niezbędnych czynności jeszcze raz przeszedł się parę kroków, ciągnąć za sobą zwierzę by ocenić efekt. Tak. Tiertuch z obrokiem i obwiązane kopyta zdawały się wystarczać by koń zachowywał się cicho. Nuvo ruszył ostrożnie w kierunku wioski pełen nadziei na spokojny wieczór…

Był wieczór w środku tygodnia, więc Vieras nie spodziewał się nowych gości w swej karczmie. Zielona Wieś znajdowała się nieco na uboczy od głównych szlaków, nieczęsto więc przybywali tu ludzie z zewnątrz, a miejscowi wieczory raczej spędzali w domu czy to odpoczywając, czy dokonując wieczornego obrządku wokół swych obejść. Czyścił właśnie ostatnie talerze gdy usłyszał parskanie konia na tyłach budynku, a po nim dziwne warknięcie, jakby ludzkie. Uśmiechnął się. Domyślał się kto i dlaczego tu się zakradł. Zazwyczaj to on musiał zabawiać swych gości, tym razem jednak może być odwrotnie. Podszedł do tylnych drzwi otwierając je gwałtownie, po czym rzekł tubalnym głosem do przyczajonego Nuvo:
- A któż to się tak zakrada od tyłu do mego obejścia o tak późnej porze?!
Mina kupca była bezcenna. Gość wyraźnie się skulił i zaczął nerwowo rozglądać dokoła, po czym wepchnął cicho do środka wyraźnie gestami dając do zrozumienia karczmarzowi by ten się uciszył. Vieras jednak zbyt dobrze się bawił, więc udając niezrozumienie grzmiał dalej:
- Nuvo?! Och witaj! Dziwna pora na przybycie kupca! Co tak machasz tymi rękami?! Obawiam się, że dziś już z nikim nie pohandlujesz! Ja też wolałbym to zostawić na jutro!
Handlarz o ile to możliwe jeszcze bardziej się skulił, ale chyba gniew przeważył więc odrzekł gospodarzowi głośnym szeptem:
-Ucisz się Vierasie. Nie widzisz, że potrzebuję dyskrecji?
Nieco już ciszej karczmarz odpowiedział:
- Dyskrecji? A czemuż to?- chyba przesadził tym pytaniem, poza tym musiał go zdradzić uśmiech gdyż kupiec rzekł
- Dobrze wiesz przed kim się chowam i dlaczego Gospodarzu. Bawi Cię to, że chcę mieć czas na przygotowanie przed tym co mnie niechybnie jutro czeka? Gdzie jest Ach?
Oberżysta już nie krył rozbawienia:
- Ach? Boisz się małego chłopca?
Kupiec nie wytrzymał i krzyknął
- Nie boję się! Poza tym dobrze wiesz, że Ach nie jest zwyczajnym chłopcem!
W tym momencie usłyszał za sobą głos, którego tak się obawiał:
- Dobry wieczór panie Nuvo! Naprawdę uważa Pan, że jestem wyjątkowy? Dawno Pana nie widziałem! Gdzie Pana wóz? Przywiózł Pan coś nowego? Musi mi Pan koniecznie opowiedzieć co w Burhei! Czy córka młynarza z Tharvoth już się odnalazła? Był Pan ostatnio w Hanryl? Podobno w okolicy kręcili się Mehari! Muszę Panu pokazać nowego cielaka Pana Vatrasa- ma niezwykły kolor oczu…
Vieras powoli wycofał się pozostawiając kupca w towarzystwie chłopca, który wciąż jeszcze zadawał swe pytania. Całe napięcie, które do tej pory towarzyszyło Nuvo znalazło swe ujście w długim, pełnym rezygnacji wobec nieuniknionego wydechu. Oczywiste było, że kupca czeka długa noc…

3 godziny później, gdy karczmarz wrócił w to samo miejsce tamta dwójka nadal tam siedziała. Kupiec miał szeroko otwarte, mocno już zaczerwienione oczy i wypowiadał się niemrawo z lekką chrypką. Widać było, że ledwie utrzymuje się w przytomności. Opowiadał właśnie chłopcu o jakiejś zarazie, która wywoływała u ludzi omamy.
- Nie wygląda Pan dobrze Panie Nuvo. Na pewno się Pan nie zaraził? Ja sam nigdy nie chorowałem, ale słyszałem, że wtedy ludzie wyglądają tak jak Pan teraz…
Karczmarz postanowił zlitować się nad biednym kupcem i zaingerował:
- Pan Nuvo jest po prostu zmęczony chłopcze. A i ty powinieneś już się położyć. Podobno nad ranem ma być wyjątkowo piękny wschód słońca.
Chłopiec słysząc te słowa zareagował natychmiast
- Naprawdę? Muszę to zobaczyć! Przepraszam Pana Panie Nuvo, ale muszę się przygotować. Może uda nam się porozmawiać jutro? Dobranoc
I nie czekając na odpowiedź pobiegł na piętro.
Kupiec spojrzał na Vierasa jak na wybawiciela, ale powiedział tylko:
-Mó… Mój wóz…
- Spokojnie. Idź się prześpij, tam gdzie zawsze. Powiedz mi gdzie jest wóz, a przyprowadzę go tutaj.
Wdzięczność w oczach kupca była jeszcze większa, o ile to możliwe.
Tej nocy Nuvo wykończony przez niepozornego chłopca spał z determinacją charakterystyczną dla osób, którym dużo czasu na wypoczynek nie zostało. Spał jednak dobrze. Podobnie karczmarz, choć musiał wcześniej udać się po wóz, spał dobrze, gdyż Ach jak zwykle napełnił go dobrym nastrojem, a ponadto wdzięczność jaką okazał mu Nuvo zapowiadała bardzo dobre interesy dnia następnego. Co zaś się tyczy tego pełnego energii i zawsze radosnego chłopca- dla niego ta noc była inna niż wszystkie wcześniejsze i na zawsze miała odmienić jego życie.
Tym razem nie ujrzy pięknego wschodu słońca...

Dukkha

Wygląd

Przypomina drzewo. Od dołu widoczne jest mnóstwo cienkich, acz długich korzeni. Takie same korzenie spływają mu za plecy rozciągając się do tyłu, na lewo i prawo, podobnie jak długie włosy podczas jazdy na rowerze. Skóra przy pomina fakturą i kolorem drewno, jednak na twarzy jest zielona, lekko fosforyzująca. Ręce niczym młode gałęzie, niezbyt długie. Oczy o nieokreślonej głębi, ma się wrażenie, że znajduje się w nich cały wszechświat. Wokół roztacza zielonkawą poświatę.

Symbol

Żywozielone drzewo, z konarami sięgającymi nieba i proporcjonalnym systemem korzeniowym w ziemi.