Rozdział I: Nieprzyjemne przebudzenie

Chłop i najmita. Dwóch osiłków, których połączył tajemniczy almanach. Oraz fakt, że są ścigani.
ODPOWIEDZ
Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Varmadijr ef Kajjen
Uwolniony Varas jeszcze jakiś czas oddychał ciężko. Choć gigantyczna ręka nie ściskała już jego gardła, oczy wciąż miał okrągłe z przerażenia.

Zazwyczaj nie oglądał makabrycznych śmierci z aż tak bliska.
Co tu się wydarzyło...

Przejechał drżącą ręką po własnej piersi, zbierając ciemną posokę. Uniósł umorusaną dłoń na wysokość oczu. Powoli rozcierał w palcach krew, która skapywała na niego z powrotem. A potem spojrzał na Rodiego.
Trudno było odgadnąć, co właściwie miał w oczach - zdumienie, strach, szok, niedowierzanie? A może po prostu przegrzanie umysłowe?

Elethain
Posty: 166
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Rodi
Rodi nie czuł nic poza bólem i zimnem. Do jego mózgu nie docierało, że właśnie zgasił dwa ludzkie życia, ani nawet wytłumaczenie, że zrobił to w obronie siebie i Varasa. Zrobił zadanie, które przed sobą postawił - zarżnąwszy mięśniaka niemalże jak tuczoną świnię, Rodi opadł z sił. Jakiekolwiek funkcje przeciwbólowe pełniła adrenalina, właśnie zaczynały powoli się kończyć. Każdy, najmniejszy nawet ruch, wliczając własny oddech, sprawiał mu paraliżujący ból. Nie miał siły by samodzielnie utrzymać pion - zatoczył się na najbliższą ścianę, gwałtownie opierając się o nią barkiem. Krzywił się i charczał z bólu, z trudem odkaszlnął, nieświadom, że to własną krwią zrosił swoją dłoń. Czuł okropną, zimną szpilę, która próbowała mu wgryźć się w plecy, aż do serca.

Odzyskując choć odrobinę świadomości, zgarbił się by sobie ulżyć - i bardzo szybko dotarło do niego, że to nie był dobry pomysł. Wyprostował się z powrotem, dusząc krzyk bólu w zaciśniętych szczękach.
- Varas - wycharczał z trudem kiedy już udało mu się zebrać dość powietrza - jesteś cały?
Podniósł na najemnika wzrok. Oczy miał przeszklone, lecz nie płakał.
- Varas, uciekajże stąd. Zostaw mnie i leć. - Dodał ciszej.
art: Aboy Ningthouja @ Artstation

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Varmadijr ef Kajjen
Siedzący w kałuży krwi Varas, wyglądający niewiele lepiej od trupów naokoło, ożywił się nagle. Zniknęło sieroce, bezmyślne spojrzenie, a w oczach pojawiła się dawna determinacja.
- Chyba śnisz - rzucił, zrywając się na równe nogi. Trochę nim zarzuciło, ale szybko to opanował i chwycił Rodiego.
- Nie z takich rzeczy się wylizywałem - lekko nadkolorował rzeczywistość, aby dodać koledze otuchy. - Bądź silny!
Schylił się jeszcze, by przeszukać szczurowatego, po czym szybko wrócił do Rodiego.
- No to, brachu, idziemy.
Przerzucił sobie jego rękę przez ramię, swoją kładąc mu na plecach. Przycisnął go do siebie, zapewniając jak najlepszą stabilizację.
- Idziemy do uzdro. Bardzo boli? Dasz radę iść? - spojrzał na Rodiego, próbując z nim stawiać pierwsze, małe kroki.

Drużyna najemnika korzystała z usług pewnego bardzo dobrego uzdrowiciela w dzielnicy Wschodniej. Nazywał się Vausein-Qur. Na ile Rodi dawał radę, ruszyli w tę stronę, z nadzieją, że goniący ich strażnicy się tam nie zapuszczają. W końcu dzielnica Wschodnia była pod zarządem kapłanek i armii.
Nie zamierzał jednak od razu kierować się do swojego człowieka. Świątynia Illany była bliżej. Niech kapłanki wykonają pierwszą pomoc.

Denadareth
Posty: 1390
Rejestracja: 2021-06-13
(Pauza wyłączona)

U Szczurka Varas nie znalazł nic ciekawego... nic oprócz dobrze już sobie znanego skórzanego futerału z fiolkami. Tym razem jedna tylko była pusta, w dwóch znajdował się ten sam oleisty płyn.
Trzymając Rodiego, Varas nie mógł nie zauważyć, że czerwona plama na plecach jego kompana powiększa się, ale powinien dać radę dojść do świątyni Illany.
Powinien.
Veni, rescripsi, discessi

Elethain
Posty: 166
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Rodi
Chociaż zdecydowanie wyglądał na cierpiącego, Rodi póki co dzielnie parł naprzód. Sprawiał wrażenie takie, jakby z każdym krokiem nie mógł się zdecydować czy powinien iść zgarbiony, wyprostowany, samodzielnie czy faktycznie z oparciem w postaci Varasa - a koniec końców chwiał się jedynie na różne kierunki. Oddychał płytko, oszczędnie, co jakiś czas krzywił się i spluwał zaróżowioną śliną. Zebranie na tyle oddechu by odpowiedzieć najemnikowi zajęło mu następnych kilka kroków.
- Jak skurwesyn - odpowiedział cicho na pytanie kolegi - ale dolezę.

Farmer nie był jednak tego pewien. Zaczynało robić się mu niedobrze. Chciało mu się wymiotować - do czego za wszelką cenę wolałby nie dopuścić. Nie myślał o uzdrowicielu, nie myślał o kapłankach, nie myślał o niczym. A jednak, pomimo skupieniu się na słowach Varasa, oddychaniu i przebieraniu nogami, zdarzyło mu się nie raz i nie dwa razy pomodlić do Illany.

Tak naprawdę, miał w głowie jedno pytanie: dlaczego? Czym sobie zasłużyli na to wszystko?
art: Aboy Ningthouja @ Artstation

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Varmadijr ef Kajjen
Czując ciągle świeżą wilgoć na plecach kolegi, Varas pocił się coraz bardziej.
- Zaczekaj - w końcu podjął decyzję. Nie chciał tego robić, bo za cholerę się na tym nie znał, ale coś mówiło mu, że powinien. Może Illana..?

Czym prędzej odwinął paski materiału ze swoich przedramion. Rozerwał nieco koszulę na plecach Rodiego i obandażował mu prowizorycznie ranę, uszczelniając i usztywniając ją wokół sztyletu.

Nie miał pojęcia, czy zysk z tego przedsięwzięcia będzie większy niż stracony na to czas. Odrzucił jednak wątpliwości na bok - teraz to już w niczym mu nie pomogą. Poklepał Rodiego po barku.
- No - rzekł krótko i uśmiechnął się do niego, w duchu jednak trochę zadowolony, że Rodi nie może odejrzeć jego "dzieła".
- Idziemy, już zaraz. Chcesz sobie... wciągnąć? - zapytał niespodziewanie, wyciągając jedną z fiolek, którą odebrał zabitemu. Z jednej strony starał się gadać do kolegi, żeby ten skupił na czymś innym myśli, a z drugiej... ten narkotyk chyba naprawdę nieźle zwiększał możliwości życiowe. Pytanie, jaki był tego koszt...
A ciemna krew wielkoluda nie zachęcała, by się o tym przekonywać na własnej skórze.

Skupiony na akcji ratunkowej najemnik w ogóle nie zwracał uwagi na swój własny ból w nosie, głowie i poharataną rękę.

Elethain
Posty: 166
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Rodi
Minęło następnych kilka kroków nim pytanie doczekało się odpowiedzi.
- Pojebało? - Odparł oszczędnie Rodi.

Następna chwila znów upłynęła we względnej ciszy. Farmer w końcu zaczął powoli rozglądać się wokół, nie rozpoznając w ogóle miejsca, w którym się znajdowali. A może po prostu szukał oznak obecności straży albo innych ludzi?
- Gdzie jesteśmy i dokąd idziemy? - Zapytał słabo.
art: Aboy Ningthouja @ Artstation

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Varmadijr ef Kajjen
- Ciężko, żeby nie... - odparł Varas w zamyśleniu, schował jeenak fiolkę z powrotem do kieszeni. Stopniowo i jego opuszczały siły. Czuł, jak puchnie mu obita twarz, a resztki adrenaliny nie pozwalają już dłużej ignorować uporczywego szumienia w czaszce. Nie dał jednak niczego po sobie poznać.

Wyglądali koszmarnie. Ludzie usuwali im się z drogi, na szczęście wieczorem nie było ich już wielu.
- Idziemy do Illany - szepnął najemnik. - Tam nie odmówią nam pomocy, choćby całe miasto nas chciało ukatrupić.

Wkrótce niczym dwa cienie wyłonili się z Labiryntu i stanęli na głównej drodze, prowadzącej do Wschodniej Bramy. Po lewej górowały już wieże i kopuły przybytku Illany. Varas zacisnął mocniej dłoń na barku przyjaciela.
- No, stary, jesteśmy.

Zapukał w Bramę prowadzącą na zielony dziedziniec świątyni. Raz i drugi, silniej. Oddychał coraz ciężej, czując, jak Rodi zaczyna mu ciążyć, a nos zapychać się bardziej.

Przecież muszą otworzyć. Kapłanki nigdy nie odmawiają pomocy, nawet bezdomnym biedakom...

Denadareth
Posty: 1390
Rejestracja: 2021-06-13
Ale odmówiły pomocy tym razem, Rodi umarł od ran, Varasa zgarnęła straż miejska i umarł w trakcie "przesłuchania".

Koniec sesji


















Nie, no żartuję. Kończymy pierwszy rozdział, akcja przenosi się do tego tematu.
Veni, rescripsi, discessi

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości