Kto otworzy skrzynkę Chiusów?

Drobne, krótkie przygody w Calivanie - idealne, by poznać świat, rozgrzać postać czy popisać bez zobowiązań.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 83
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
Pucha z lekka sposępniał zdając sobie sprawę z rozsądku bijącego z twarzy tych, z którymi siedział.
- Do kroćset, wciąż nie przywykłem do tego sankralowego gówna. - zaburczał nie zajmując się za bardzo losem kapłana. Ojciec spojrzał na niefgo jak gdyby chciał coś skomentować ale nie powiedział nic, zdecydowanie zajęty spoglądaniem i analizowaniem tego, co się dzieje. Po chwili ciszy zdecydował się jednak odezwać
- Wartownicy zajmą się zagrożeniami z zewnątrz, jakoś tu żyjemy, sama budka jest święcona więc liczę, że Wasz towarzysz niczego nie będzie wyczyniać. Zachęcam jednak do skorzystania z pryczy dla górników, mamy parę świezych sienników.

Pucha wykrzywił się zdecydował jednak posłuchać sugestii obu towarzyszy.
- Ale wyruszamy skoro świt! Będziesz mógł Daronie obejrzeć swojego kolegę nad rankiem. - krasnoluud uśmiechnął się szeroko przeczesując włosy.

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
Daron uśmiechnął się szeroko do Puchy.
- Cieszę się, że, o ile pan szanowny zezwala - zerknął na Marfalona - będziesz mi towarzyszyć.

Przykrył chorego mocniej kocem i odwrócił się do krasnoludów.
- W bliskości kaplicy raczej nie będzie wyczyniał dziwnych rzeczy... ale dobrze by było, gdyby ktoś do niego zajrzał od czasu do czasu, zanim nie wróci kapłan. Napiszę mu wiadomość! - Wpadł niespodziewanie na pomysł.

Chwilę później skrobał już coś na jednej z kartek, jakie znaleźli w torbie ocalonego podróżnika. Był to krótki list wyjaśniający sytuację zarówno dla kapłana, który miał tu jutro przyjść, jak i dla samego poszkodowanego, jeśli rano się obudzi - niech wie, co się wydarzyło i kto go uratował.

Być może ta historia kiedyś do nich wróci..?

Z takimi myślami udał się spać, i choć górnicza prycza była dla niego nieco zbyt mala, tej nocy spał twardo jak dzieciak.

*
Rozdział Drugi

HEJ HO, DO SIRNI BY SIĘ SZŁO
Obrazek

Otworzywszy oczy, Daron przez chwilę nie mógł poznać, gdzie się znajduje. W końcu jednak poskładał sobie w głowie wydarzenia dnia poprzedniego.
- Pucha?
Towarzyszy nigdzie nie było. Usiadł na swojej pryczy i rozejrzał się po pomieszczeniu. Poświęcił ledwie kilka sekund na ochlapanie twarzy wodą z miski, po czym zaraz wyszedł z chatki, spodziewając się znaleźć na zewnątrz przynajmniej młodszego z krasnoludów.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 83
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
Pucha obudził się skoro świt. Nie był entuzjastą kopalnianych pryczy i trochę zazdrościł ojcowskiej komnaty, ale na samą myśl o czekającej go podroży momentalnie zapomniał o trudach nocy czy poturbowanym od wybuchu dziwu ciele.
Z zaskakującą gracją krasnolud wstał nie budząc towarzysza by wyjść i podziwiać świt. Lekko rozprostował kości i przygotował na jednym z palenisk drewno na opał. Uzupełnionym dzień wcześniej rozpalaczem podpalił przesuszone drzazgi i usatysfakcjonowany rosnącymi jęzorami ognia udał się po stalową blachę licząc, że ognisko rozpali się bez jego dalszej opieki.

W spiżarce poza blachą znajdowało się nieco jaj i słoniny.
- Będzie musiało starczyć. - mruknął do siebie poszukując lekkiego piwa, którym raczono się w kopalni z rana. Nie było go tam, gdzie za czasów jego pracy tutaj ale dość szybko zlokalizował ogromną beczkę przykrytą grubą tkaniną i używając kraniku napełnił dwa drewniane kufle dla siebie oraz swego towarzysza, gdy ten już wstanie.

Ze zdobycznym prowiantem Pucha powrócił do ogniska, które niechętnie rosło. Zasiadł na pieńku i postawiwszy produkty obok dwóch mis, które znalazł w pobliżu pożywienia i nie mając lepszego zajęcia postanowił zagrać na swym ukochanym flecie. Tym razem zdecydował się na dłuższy, bardziej subtelny utwór, który nie licował z wizerunkiem radosnego i otwartego krasnoluda. Była to melodia, którą zasłyszał i na ile potrafił zaadaptował na flet podczas jednej z podróży od towarzyszącego mu w niej Appaza.

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
Muzyka szybko doprowadziła Darona do ogniska.
- Ranny ptaszor, co? - Uśmiechnął się na powitanie alchemik. Wydawało mu się, że nie spał długo, ale kiedy spojrzał na słońce, zrozumiał, że to raczej nie Pucha jest rannym ptaszkiem, tylko on sam przespał pół poranka.

Mężczyzna usiadł przy ogniu i wyciągnął doń dłonie. A potem rozejrzał się, dostrzegając prowiant. Wyciągnął też swoje suszone mięso i owoce i poczęstował Puchę. Z uśmiechem przyjął od niego kufel. Czuł się wyspany, a ten dzień zaczął się niezwykle dobrze.

- I co, jak spałeś? A pan Marfalon gdzie? - zapytał, rozsiadając się wygodniej. - Nie będzie jadł z nami?

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 83
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
Nieco zaskoczony krasnolud speszył się obecnością towarzysza. Schował flet i jakby nie słysząc pytań wpatrywał się w misę. Z dziękującym ukłonem głowy przyjął mięso i owoce.
- Tatko w pracowni. O poranku najlepiej myśli. Ponoć - wyjaśnił Pucha choć z tonu brzmiał, jakby nie wierzył w tezę o twórczych porankach.

Popijając z kufla Pucha otarł pianę z wąsa.
- Trzeba by wyruszać, tylko nie wiem czy jesteś przygotowany do Sirnii - mruknął Pucha - bywa wietrznie - pytająco spojrzał na Darona.
- Najbezpieczniej to było by podpiąć się pod jakąś karawanę. No chyba, że tym kijaszkiem potrafisz wymachiwać na tyle dobrze, że nie ma się czym martwić.

Humor miał dobry ale czuł zmęczenie ostatnimi latami. Nie wiedział czy to już zbliżająca się dojrzałość, czy naturalne zmęczenie mało spokojnymi okolicznościami w jakich przyszło mu żyć.

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
Alchemik zerknął na swój "kijaszek" bez większego przekonania.
Chyba lepiej było nie zawierzać mu bezpieczeństwa. Zwłaszcza, że nie był sam, a taka deklaracja wiązałaby się z wzięciem odpowiedzialności za życie Puchy w razie napaści.

Spróbował sobie przypomnieć, kiedy ostatnio walczył.
- Taaak, z tą karawaną to niegłupie - rzekł w końcu i skupił na posiłku.
- Co tam, wydajesz się jakiś... zamyślony? - zagaił, kiedy przełknął.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 83
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
Pucha pokiwał głową jak gdyby ucieszony zaakceptowaniem pomysłu z większą grupą. Pomysł dobry bo i nosić będzie mniej trzeba. Zwłaszcza, gdyby spać trzeba było pod gołym niebem. Rąbanie drewna na noc to sporo pracy. A i nie zawsze nocowanie w okolicy lasu to najmądrzejszy pomysł.

Późno się budzę Daronie - mruknął Pucha w odpowiedzi na zadane pytanie. Nieco zdawkowa odpowiedź wynikała bardziej z nastroju niż rzeczywistego stanu rzeczy. Jakoś nadchodzące mrozy nigdy nie napawały krasnoluda optymizmem. Wprawdzie ciągnęło go ku przygodzie ale zadawał sobie pytania czy aby na pewno chce się ładować w zziębnięte paluchy i nos. Podróże czekają go też w przyjemniejszym regionie. Ot, choćby parę kilomatrów w kierunku morza.

Myślę, że powinniśmy zebrać odpowiedni ekwipunek, większość będzie w karczmie, no chyba, że planujesz wpierw udać się do Nimnaros - zagaił do towarzysza Pucha nie-wprost dopytując o jego plany.

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
Daron podniósł wzrok na Puchę. Późno? To on w takim razie jest daleko poza krasnoludzką skalą.
Przeżuł kolejny kęs mięsa słuchając towarzysza.
- Znaczy... A to bardzo daleko? Ten wasz znajomek? - zapytał, jakby nie do końca zdając sobie sprawę z powagi wyprawy.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 83
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
- Daleko? Skądże znowu, ale jednak musimy przeprawić się przez Esgarnar i Góry Chrzacie w okolicach Ragsbergu. A stamtąd to już rzut kamieniem - wyszczerzył się Pucha po chwili namysłu kontynuując - Robi się chłodno a naokoło nie ma co iść. Szmat drogi a i warunki jeszcze gorsze niż w Esgarnarze. - rozjaśnił swój plan krasnolud ewidentnie mniej chętny lasom niż górom.

- No a prawdziwa przeprawa to Cię z wujem czeka, Daronie - mruknął krasnolud po raz kolejny wyrażając wątpliwe uznanie dla tego Chiusa.

- Byłeś ty kiedyś na szlaku? - dopytał krasnolud towarzysza, bo w sumie nie był pewny czy nie miał do czynienia z mieszczuchem, który nie wie na co się pisze. Co jasna nie zmieniło by to jego woli podróży skrzętnie ukrywanej pod poranną marudnością ale wolał wiedzieć na co się szykować.

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
- Żeby to raz - odparł Daron, lecz nie podniósł wzroku znad ogniska. - Natomiast do Esgarnar się nie zapuszczałem. Ponoć ścieżki zarastają. I łatwo się tam zgubić.

Wizja przedzierania się przez ten las również jemu średnio się podobała. Miał nadzieję, że gościniec, którym będą szli, jest szeroki i często uczęszczany. To miała być tylko krótka wizyta w karczmie na obrzeżach miasta. Nie spodziewał się, że zrobi się z tego taka wyprawa. Przez chwilę przemknęło mu przez myśl, by wrócić do miasta i spytać się mistrza, czy na pewno warto tak ryzykować, lecz odrzucił tę myśl.
Ile można być zależnym od zdania tego starca. Bądź samodzielny, sam decyduj.

- Ruszajmy do karczmy po rzeczy i zabierzmy się z najbliższą karawaną - rzucił pewniejszym tonem.

*

zostawiam Tobie tę niewątpliwą przyjemność timeskipowania

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 83
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
- Taa... - mruknął Pucha komentując zarastające leśne ścieżki - las jak las, drzewo na drzewie, ot tyle. Przynajmniej śnieg rzadko widać a i od wiatru osłonięty - wyraził swoje nieco marudne o poranku zdanie krasnolud. Przez myśl mogło przemknąć, że podróże z Puchą zanim ten się dobudzi nie należą do najpozytywniej nastrajających.

- No, to ktoś to pewnie umyje - mruknął Pucha ewidentnie pozbawiony osiadłego savoire-vivre chcąc jak najszybciej uciec od obowiązków i ruszyć na szlak wbrew wrażeniu jakie generował od poranka.

***

Droga powrotna była jakby szybka. Widać wczorajsza walka i zmęczenie wdały się towarzyszom podróży we znaki, jako że unikali spojrzeń w kierunku śluzowatych śladów po dziwie. Ciekawe co też stanie się z kapłanem, którego odratowali...

Podróż Pucha postanowił umilić piosenką.

Pewien wojak z bliżej nieznanego miasta
o zmroku się udał do gospody napić.
Mija parę godzin, żołdak płacą szasta.
W głowie mu ciut szumi, do tańców się kwapi!
Poznał piękną dziewkę, z nieco niskim głosem,
bardzo gęstą brodą i dorodnym wąsem.

Mimo to się zdziwił, gdy dostrzegł nad ranem
w łożu obok siebie kolegę z gospody.
Otóż moi mili, przespał się z barmanem!
Martwi się, - tak nigdy nie przedłuży rodu...
Żołdak teraz musi o honor się martwić
wie że nie powinien był balować w Lasartii.


O tym, że karczma matki Puchy znajdowała się blisko świadczyła nie tylko radośniejsza mimika Puchy ale i roznoszący się na naprawdę dużą odległość zapach potrawki znanej Daronowi już z wcześniejszej wizyty.

Elethain
Posty: 166
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Futrzak
Znajome progi przywitały go nie mniej znajomym widokiem. Karczemna fauna kręciła się wedle zwyczaju wokół swego wodopoju, obdarowana raz lepszym, raz gorszym kamuflażem. Nikogo nie powinien zatem dziwić widok liczącego na łatwy łup drapieżnika w postaci wysokiego zakapturzonego jegomościa, opartego bokiem o przypadkową ścianę. Co chwilę zmieniał swoje położenie, trzymając się pierzchających przed słońcem cieni. Niczym wytrawny łowca, nie zdradzał swojej obecności żadnym błyskiem, żadnym obnażonym kłem. Nie; na plecach miał miotłę, a u jego stóp z lekka kołysał się pręgowany ogon.
W całej tej układance był pośród innych, pieczołowicie ułożonych puzzli jak przybity krzywym, odstającym gwoździem.
art: Aboy Ningthouja @ Artstation

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
Alchemik tymczasem wsłuchiwał się w słowa piosenki, śpiewanej przez krasnoluda.
- Skąd ty takie utwory znasz? Brzmi jak z jakiejś zapyziałej tawerny w Tidras.

Futrzak zauważył ich pierwszy, jak na wprawnego łowcę przystało.
- Mhmm, czy ty też nagle zgłodniałeś? - Daron tymczasem zapytał Puchę, kiedy dotarł do nich przyjemny zapach potrawki. Świetny sposób na przyciągnięcie klientów.
Zbliżali się powolnym krokiem, choć pyszne aromaty sprawiły, że jakby trochę przyspieszyli kroku.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 83
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
- Zapyziała karczma w Tirdas jest jak pałac - nieprecyzyjnie acz chyba jasno uchylił rąbka tajemnicy krasnolud. Zapach potrawki w istocie przyciągał całkiem spory tłum do przybytku krasnoludziej rodziny. Albo to tłumy spowodowały tak szybkie gotowanie potrawki. Pusze zaburczało w brzuchu, gdy tylko Daron zadał pytanie co było wystarczającą odpowiedzią, toteż Pucha się roześmiał i szczerząc się przyspieszył kroku chcąc nadgonić za długonogim towarzyszem. Ciche sapanie krasnoluda zastąpiło z konieczności wcześniej rozbrzmiewające melodie fletu czy pogwizdywania, którymi to umilał drogę przede wszystkim sobie.

Miał tylko nadzieję, że tym razem matka nie będzie kazała mu naprawiać żadnych okiennic przed podróżą. Mogą poczekać do powrotu, mrozy nadejdą dopiero za wiele nocek, jeśli w ogóle.
- Napchajmy brzuchy Daronie. Bo potem tylko jagody, kora i korzonki - półżartem zarzucił krasnolud otwierając przed młodym alchemikiem ciężkie wrota krasnoludziej karczmy.

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
Daron podążył za Puchą, ostatni raz rozglądając się na boki, zanim wszedł do budynku.
Sylwetka Futrzaka mignęła mu w polu widzenia, lecz ciągnięty przez głód nie zatrzymał się, by przyjrzeć się jej dokładniej.

Matka krasnoluda miała dziś chyba dobry dzień, bo karczemną salę wypełniał brzęk skrobiących w miskach łyżek i głosy licznych gości.
- Mamy szczęście, na pewno ktoś z nich rychło wyrusza w drogę do Sirni - mruknął półgębkiem alchemik, przeczesując wzrokiem pomieszczenie.
Chciał szybko wyłapać, kim są goście i czy któraś z grup szczególnie przypomina ruszających na północ kupców.
- Zajmę jakiś stolik - zdecydował.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 83
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
Pucha wpatrywał się w Darona, który jawnie zadeklarował, że zajmie stolik. Czy to zmęczenie czy faktycznie coś było na rzeczy, krasnolud był gotów przysiąc, że minęło wiele dni nim jego towarzysz wybrał miejsce przy którym mogli posadzić swoje zadki. Nie mniej, gdy usiedli w jasno oświetlonym wciąż nisko położonym słońcem miejscu, Pucha czuł zbliżającą się przygodę. Ot, ta sama ława na której siedział już naście lat, w tej samej izbie. A jednak wizja przygody, która miała się rozpocząć napawała jego serce optymizmem a w oczach błyskał młodzieńczy entuzjazm, odrobinę tylko przysłonięty ciężkimi czasami w których przyszło im żyć.

- Wypadałoby coś zjeść, jak mniemam. Coś ciepłego - mruknął Pucha pozostawiając Darona przy stoliku i bez słowa udając się do spiżarki.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości