Przedstawienie Musi Trwać

Krótkie i luźne przygody "na rozgrzewkę". Każdy temat to osobna przygoda.
ODPOWIEDZ
Denadareth
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 1390
Rejestracja: 2021-06-13
Informacje o wątku:
Spoiler:
Ulotki zostały rozdane. Zainteresowani przekazali wieści dalej. Pogłoska szybko obiegła odpowiednie sfery, ale nawet biedni się zainteresowali - cena wszak nie była wysoka.
Stowarzyszenie Artystyczne Czaski Pogardy wystawiało kolejne przedstawienie.
Wynajęte - lub po prostu poproszone - przez Paolo, przywódcę trupy draby zbierały kasę przy wejściu na skrzyżowanie trzech ulic. Raptem miedziak za wejście, do przeżycia. Chociaż formalnie przedstawienie miało miejsce w Labiryncie, to chyba głównie po to, by niektórzy ludzie z bogatszych dzielnic poczuli dreszczyk emocji, że udali się do tej niebezpiecznej części miasta. Tak naprawdę to z miejsca, w którym byli widać było już część Złotej Ulicy, więc nie byli zbyt głęboko na ziemiach Pogorzelców.
Aktorzy się spóźniali, ale póki co niewiele i ludzie nie zdawali się na to narzekać. Wszędzie słychać było szmer głosów, rozmów między ludźmi, którzy na codzień się nie widują.
- A widziałeś ich ostatnie przedstawienie? Dziwię się, że Fristron nie sprowadził ognia z nieba na nich, za to jak go przedstawili!
- No, nawet ceny brukwi poszły w górę...
- Moja mała Kalisa jest uzdolniona magicznie! Mój stary twierdzi, że to ona zbiła wazon, ale ona przysięga, że nawet go nie tknęła!
- I to jest ten... Labirynt? Ludzie tu żyją?
Veni, rescripsi, discessi

Fristron
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 123
Rejestracja: 2022-05-9
Karta postaci:
Valoo
Valoo zręcznie podrzucił miedziaka tak, że moneta wylądowała prosto w dłoni oczekującego na zapłatę muskularnego, czarnowłosego zbira pilnującego wejścia. Malarz uśmiechnął się szeroko, zadowolony z siebie, i mrugnął do groźnego przystojniaka przechodząc obok niego.

Kiedy dołączył się do tłumu czekającego na występ, wyglądał znajomych twarzy. Nie umówił się tu z nikim, ale liczył, że trafi na jakąś przyjazną duszę, z którą mógłby dzielić się wrażeniami. Cassiopea, jego znajoma trubadurka wspominała że tu będzie… a i pewnie ci dyletanci z Ligi Ordynarnych Pędzlarzy nie omieszkają się pokazać… Mógł też natrafić na jakichś starych klientów. Albo kogoś, z kim się urżnął niedawno w portowej karczmie.

Przede wszystkim jednak malarz, tak jak wszyscy, wyczekiwał samego przedstawienia. Lubił Czaski Pogardy, wnosiły powiew świeżości do gnuśnego nimnarejskiego życia artystycznego. Wzrost appaziego był w tym tłumie zdecydowanym atutem; gdzie by nie stanął, dobrze widział środek skrzyżowania. Niestety, druga strona medalu była taka że gdzie by nie stanął, komuś zasłaniał. Przez chwilę manewrował, próbując ustawić się w nieproblematycznym miejscu, ale kiedy przeszedł od utrudniania życia pełnej werwy staruszce do psucia wieczoru bardzo mizernemu i słabo wyrośniętemu krasnoludowi, poddał się i po prostu postanowił wybrać miejsce i się go trzymać.

Denadareth
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 1390
Rejestracja: 2021-06-13
Valoo, odchodząc, zauważył jeszcze jak pobierający opłaty zbir otwiera szeroko oczy, zaskoczony mrugnięciem, po czym uśmiecha się szeroko. Malarz już był jednak w tłumie, przeciskając się, szukając miejsca i znajomych twarzy.
Znalazł jedno i drugie.
W zasadzie, to zauważył nawet dwie znajome twarze. Pierwszą był Yoachim Thaal, kupiec bławatny z którym Valoo zdarzyło się kiedyś pić i który zamówił u malarza portrety swojej żony, kochanki i córki. Oprócz tego, nieco dalej w tłumie, szyję wyciągała Saleema, czarnowłosa modelka Valoo, która często współpracowała z appazi - między innymi stanowiąc bazę dla wszystkich trzech portretów wykonanych dla Yoachima.
Tymczasem przedstawienie wciąż się nie rozpoczynało... ale czyż modne nie było odpowiednio się spóźnić?
Veni, rescripsi, discessi

Fristron
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 123
Rejestracja: 2022-05-9
Karta postaci:
Valoo
Nie był to trudny wybór. Valoo miał po dziurki w nosie robienia interesów, przyszedł się tu zrelaksować, a kupcy bławatni potrafili być interesującymi interlokutorami głównie wtedy, kiedy się chciało znaleźć materiał na nowy, szykowny płaszcz. Co innego Saleema. Dziewczę było nie tylko śliczne jak z obrazka, ale i należało do ścisłej piątki... no, dziesiątki... może piętnastki ulubionych osób Valoo w całym Nimnaros. Tak, to było towarzystwo, którego szukał. Przesunął się tak, by wejść w jej pole widzenia i pomachał do niej, po czym zaczął się przeciskać w jej stronę.
- Assima, różyczko! - przywitał się z modelką, a jego twarz rozjaśnił czarujący uśmiech.

Denadareth
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 1390
Rejestracja: 2021-06-13
Specyficzną cechą Saleemy było to, że ilekroć stawała przed jakąś - jakąkolwiek - nową sytuacją, marszczyła czoło na moment, jakby zastanawiając się w jaki sposób zareagować. I tym razem tak samo, gdy ujrzała Valoo, na chwilę zmarszczyła - jakże śliczne - czoło, po czym oczy jej się rozjaśniły.
- Valoo, mój drogi - powiedziała, wyciągając ku niemu rękę, chwytając i przyciągając przez tłum obok siebie - Co ty tu robisz? Nie powinieneś dokańczać swoich obrazów? A właśnie, kiedy znowu będziesz potrzebował moich usług? Wiesz, że praca z tobą to przyjemność. - zachichotała. - O tak, jestem pewien, że o tym wiesz!
Ludzie w pobliżu rzucili malarzowi mniej przychylne spojrzenia, gdy jego wysoka sylwetka zablokowała paru widok. Zwłaszcza jeden, wąsacz, który najwyraźniej miał jakieś plany wobec Saleemy, mruknął coś pod nosem i wycofał się jak niepyszny. Widząc to, dziewczyna uśmiechnęła się lekko i mrugnęła do Valoo.
Veni, rescripsi, discessi

Fristron
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 123
Rejestracja: 2022-05-9
Karta postaci:
Valoo
No nie zwieje przed interesami. Ale tutaj przynajmniej o robocie chce rozmawiać bardzo urocze dziewczę. Z lubością robił też za wsparcie dla modelki, chroniąc ją przed niepożądanym towarzystwem wąsaczy. (Dlaczego to zawsze byli wąsacze?)
- W tym tygodniu, różyczko, na pewno. Jednym z zasobów którego w Nimnaros nigdy nie zabraknie są szpetne paniusie które chciałyby mieć twoją figurę, choćby na obrazie. - Uśmiechnął się szeroko do dziewczyny. Lubił być lubiany, szczególnie przez dziewczyny takie jak Saleema. Dawał jej przeglądać się w swoich oczach, a w zamian mógł przeglądać się w jej. Narcystyczne perpetuum mobile.
- Dość jednak o biznesie, piękna. Słyszałaś coś o dzisiejszych Czaskach? Doszły do mnie plotki że to ma być coś naprawdę niesamowitego...

Denadareth
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 1390
Rejestracja: 2021-06-13
Saleema uśmiechnęła się lekko, absolutnie nie w sposób skromny, ale też nie zalotnie. Bardziej jak ktoś kto przyjmuje jak najbardziej zasłużony komplement.
- Ach, najczęściej nie chodzę na takie uliczne przedstawienia - powiedziała. - Jakoś zawsze na nich mój tyłek kończy wyjątkowo zmacany.
Przysunęła się bliżej Valoo, a jej głos przeszedł do szeptu... no, głośnego szeptu, by jej głos nie utonął w szmerze wymienianych dookoła półgłosem słów.
- Ponoć ma być to doprawdy skandalizujące przedstawienie! Coś o Bubeuszu... ten dupek z rady, Fristron, ponoć apopleksji dostaje na samą myśl o tym, co tam zawarli. Może przedstawili Bubeusza i Fristrona jako kochanków? To by dopiero było!
Veni, rescripsi, discessi

Fristron
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 123
Rejestracja: 2022-05-9
Karta postaci:
Valoo
Co Fris wszystkim zrobił jak mnie nie było? xD

- Mój też! - zawołał Valoo. - Dlatego nigdy żadnego nie opuszczam.

Słysząc rewelacje dotyczące tematyki przedstawienia, appazi machnął lekceważąco ręką. Oczywiście, o Fristronie o Bubeuszu plotkowało się nie od dziś w każdym "klubie dla dżentelmenów" w mieście. Malarz był jednak w takich sprawach sceptykiem, z tego prostego powodu, że właściwie nie było ważnej persony w Nimnaros której ci chorobliwi plotkarze by nie podejrzewali o uganianie się za spodniami zamiast spódniczkami. Właściciele szulerni, strażnicy miejscy, najemnicy, wampiry, uczeni - nikt nie był bezpieczny. Gdyby Valoo przejmował się tym gadaniem, mógłby zacząć podrywać każdego mężczyznę który w mieście jest kimś.

Niemniej, miło było pomyśleć że fisswah był poprzednim Prorokiem Płomienia i razem ze swoim vassinem kładli podwaliny pod funkcjonowanie miasta, w którym żył. Po chwili namysłu idea przedstawienia na ten temat bardzo zaczęła go grzać.

- Oby tylko nie obsadzili tych ról za dobrze. Jak już mają wystawiać takie bezeceństwa, to niech przynajmniej zrobią to estetycznie. Gdybym miał ochotę oglądać obściskujących się staruszków, poszedłbym do klubu dla dżentelmenów.

Denadareth
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 1390
Rejestracja: 2021-06-13
Saleema roześmiała się na uwagę o macaniu tyłków, jako źródle motywacji do oglądania sztuki. Zaraz jednak się oburzyła.
- No wiesz! - zawołała. - Może Fristron to i dupek, ale przynajmniej przystojny. Stary to może i jest, ale przynajmniej wie, jak się ubrać. Nie to co ten Bubeusz co chodził zawsze w niewiadomo czym. Nie chcę być płytka, ale władza musi jakoś wyglądać, by budziła respekt...
Ktoś najwyraźniej usłyszał jej słowa, bo jakaś kobieta, czterdziestoletnia może, szykownie ubrana, ale o zbyt mocnym makijażu obróciła się do dziewczyny.
- Respektu władzy chcesz? - zachichotała. - To chyba na złe przedstawienie przyszłaś! A pan co sądzi? Czemu mamy szanować Fristrona, Bubeusza czy innych tego typu? Rządzą jedynie dlatego, że są... czy też byli... magami. A to znajomość magii daje plus dziesięć do administrowania miastem?
Veni, rescripsi, discessi

Fristron
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 123
Rejestracja: 2022-05-9
Karta postaci:
Valoo
Valoo spojrzał na Saleemę lekko zaskoczony, że podoba jej się Fristron. No tak, dziewczę było właściwie predestynowane do wylądowania w ramionach jakiegoś podstarzałego barona i widać już się szykowało do tej roli. Szkody odbije sobie dziesięć lat i zawał serca męża później.

Zanim zdążył skomentować mało trafne wybory stylistyczne klasy czarodziejskiej (o ho ho, miał tu swoje do powiedzenia...!) jakiś jazgotliwy babsztyl wtrynił się w ich rozmowę.

- Mają pod ręką kule ognia. To jest plus osiem do zdolności pacyfikowania tłumu, a to wystarczy.

Denadareth
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 1390
Rejestracja: 2021-06-13
- Mają? No nie wiem... - mruknęła namolna baba. - Dawno nikt nie widział ich czarujących. To znaczy czarujący to oni nigdy nie byli, jeśli rozumie pan co mam na myśli.
I roześmiała się z własnego dowcipu. Saleema spojrzała na Valoo i wywróciła oczami. Na szczęście wybawienie przyszło z niespodziewanej strony. Słowa kobiety przyciągnęły uwagę jakiegoś mężczyzny.
- A czemu nie mieliby czarować? Przecież to się zawiera w nazwie "czarodziej" - powiedział.
- A cholera wie, jak to teraz wygląda bo tym pierdu, co Sancraal zrobił - powiedziała kobieta i splunęła. - Bo widzi pan, ja się znam na magii. Mój bratanek mieszkał kiedyś z dziewczyną, wie pan, ta młodzież dzisiaj, która miała sąsiada, który poszedł krótko po Upadku na pokaz magika i ten magik był tragiczny! Gołębie i króliki mu pouciekały! A dlaczego pyta pan? Bo stracił swoją magię, ot co!
Veni, rescripsi, discessi

Fristron
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 123
Rejestracja: 2022-05-9
Karta postaci:
Valoo
- To prawda, ostatnio w ogóle nic magicznego się nie dzieje w Nimnaros - przytaknął Valoo z lekko maniakalnym naciskiem. Po jego pracowni walało się kilka obrazów, których malowania w ogóle nie pamiętał, a które okazywały się stawać rzeczywistością. Ponieważ artysta niespecjalnie chciał przyznać że jego ostatnie sukcesy niekoniecznie są jego własną zasługą, teoria o odmagicznieniu Calivanu doskonale pasowała do rozgoszczonego w jego głowie mechanizmu wyparcia.

Poza tym, lubił kłamać w żywe oczy, szczególnie filistrom.

- A jeśli już nie potrafią prowokować wybuchów co pięć minut, to lista powodów by ich trzymać na szczycie drabiny społecznej znacząco się skurczyła. Może właśnie o tym będzie sztuka Czasków? Może - Valoo zaczął fantazjować - pokażą nam, jak słabi są teraz magowie i że jeśli chcemy wyjść spod ich jarzma to czas jest TERAZ a miejsce TUTAJ? Rewolucja, która wychodzi z teatru na ulice! Ha! Kapryśne muzy rządzą nami nie mniej niż czarodzieje. A skoro już o ich kaprysach mowa - appazi zorientował się, że trochę odjechał i spróbował zgrabnie wrócić na ziemię - to ile w tym mieście trzeba, do cholery, czekać zanim ktoś podniesie uliczny odpowiednik kurtyny?

Denadareth
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 1390
Rejestracja: 2021-06-13
Gdyby to było opowiadanie, to w tym momencie bogowie by sprawili, że owa metaforyczna kurtyna się podniosła. Gdyby opowiadanie to pisało kilka osób, to jedna z nich, by zrozumiała, że druga subtelnie daje jej do zrozumienia, że chce już przejść do przedstawienia. To jednak było prawdziwe życie i takie "zbiegi okoliczności" nie miały miejsca.
- W ogóle to co dobrego przyniosła nam magia? - odezwał się jakiś osiłek, który wyglądał, jakby przybiegł na przedstawienie prosto z pracy w dokach.
- Oprócz magii leczniczej, ochrony Białego Płomienia... - zasugerowała jakaś nastoletnia dziewczyna, trzymająca się blisko osiłka.
- No właśnie! Oprócz tych rzeczy, co nam dobrego dała magia? - podjął osiłek, mierzwiąc włosy dziewczyny.
Inni zaś podjęli drugi z tematów, zarzuconych przez Valoo.
- Rewolucja? A po co nam rewolucja? - odezwała się wymalowana kobieta. - Mieliśmy Szmaragdową i co nam z tego przyszło?
- Przynajmniej pokazaliśmy szlachciurom gdzie ich miejsce! - zawołał osiłek.
Saleema zachichotała lekko i spojrzała na Valoo.
- To ty nie wiesz, że Czaszki uwielbiają zwlekać z rozpoczęciem przedstawienia? Mają tu swoich ludzi, którzy przysłuchują się co publiczność mówi i uwzględniają to w kolejnych przedstawieniach - powiedziała.
Veni, rescripsi, discessi

Fristron
9. Eresmes, 4. ES, Wieczór
Posty: 123
Rejestracja: 2022-05-9
Karta postaci:
Valoo
Valoo zastrzygł uszami. Ten fragment wiedzy o nimnarejskim teatrze jakoś mu umknął, ale przecież się do tego nie przyzna. Trzeba więc tak zamącić sprawą, by to wszyscy inni wyszli na nieobytych, a nie on. Szczególnie jeśli Czaski mogą słuchać...
- Mówię o rewolucji ar-tys-tycz-nej - powiedział dobitnie. - Takiej, która odrzuci prozaiczne odgrywanie tego, co jest, na rzecz tego, co być może; albo tego co jest, ale nikt o tym nie mówi. Zrezygnuje z bylejakości dnia codziennego na rzecz teatralnego misterium, które przemówi do Istoty Ducha i Bytu Jako Takiego. - Appazi tak się sam zapalił do swego pomysłu, że zaczął mówić wielkimi literami. Tak już miał, zaczynał coś jako wygłup i zanim się obejrzał, udawał że opracował podwaliny nowej filozofii. Działo się to tak często, że niechybnie prędzej czy później musiał dokonać jakiegoś przełomu w historii myśli calivańskiej, choćby przez przypadek. - A to już, moi drodzy, jest Prawdziwa Magia. Nie taka z różdżkami i piorunami, ale za to zmieniająca Stan Duszy. I to od tego, widzicie, zacząć się może Rewolucja Ducha - paplał wesoło. - A skąd indziej miałaby ona wyjść, jeśli nie z Teatru, i to z Teatru Ulicy?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości