Wielki Szczur czuwa - prolog

Szczury tłoczą się w piwnicach. Niespokojna okolica. Miasto w dymie, miasto ginie. Chwalmy Szczurów Władcy imię.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Gruby
Posty: 197
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Gruby
Obrazek

Motyw muzyczny: Cheese

Był wieczór, słońce chyliło się ku zachodowi, ludzie powoli rozchodzili się do domów kończąc codzienne prace, sklepy zamykały się, a kramy zwijały. Gruby klapnął swym rozłożystym dupskiem na murek, a ten chrupnął pod jego ciężarem. Gruby był zadowolony. Przez cały dzień pomagał na budowie drużynie wyjątkowo chwackich robotników, którzy poczęstowali go wódką. Na obiadokolację za swoją całą dniówkę kupił sobie w karczmie schab, placki, ogórki kiszone, ser, bochen chleba, a miła pani karczmarka polała mu więcej mleka niż powinna, śmiejąc się, że taki chłop a zamiast zamówić browar to żłopie mleko. Gruby był szczęśliwy. Ale byłby jeszcze szczęśliwszy, gdyby stać go było na więcej. Burczało w brzuszku biednemu grubaskowi, a ten chętnie zjadłby nie jeden bochen chleba, a dwa, nie kawałek sera, a cały krąg. Skąd jednak wziąć pieniądze na takie luksusy?

- Pisk, pisk. - powiedział złoty szczur.
- Co kurwa pisk, pisk. - odpowiedział Gruby.
Chwila. Złoty szczur? Tak, złoty szczur. Ork wytężył swe kaprawe oczka. No ni chybi szczur i się coś mu błyszczy złotego w łapkach. Albo cały jest złoty? Co do cholery. Gryzoń widząc że został dostrzeżony, dał dzidę w powracających do domów ludzi, zgrabnie kryjąc się między ich nogami.
- O kurwa. Złoty szczur.
Potwierdził jeszcze sam sobie Gruby, po czym stoczył się z murku. Gdy opadł na bruk ten zadrżał niby ktoś walnął w niego kafarem. Spaślun ruszył biegiem za stworzeniem, roztrącając każdego kto stanął mu na drodze swoimi szerokimi łapskami. Mimo głosów sprzeciwu i oburzenia pędził za celem. Złoty szczur, tudzież szczur ze złotem, to zależy od tego jaki kto ma wzrok w ciemnościach, nagle podbiegł do jednego z budynków i wcisnął się przez małą dziurę do środka, zapewne wślizgując się w tamtejszą piwnicę. Gruby stanął przed budynkiem - mieszkalnym, sklepem? Jeszcze nie wiedział, bo trafił do zaułka na jego tyłach. Jego mózg zaczął pracować - jak wejść do środka? Czy wchodzić do środka? Czy to naprawdę był złoty szczur? W tej uliczce było zdecydowanie mniej ludzi, ale ork tak czy siak rozejrzał się. Czy miał omamy? Czy ktoś też widział gryzonia?
Gruby - ork; pięściarz, pracownik fizyczny. Tłusty i obelżywy o abominalnej aparycji.
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1080
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Dahlien
Słońce już znikało za horyzontem, kiedy Dahlien podśpiewując sobie pod nosem szła ulicą. Nie lubiła miast, więc jak tylko skończyła kupować czyste opatrunki i leki, których nie była w stanie sama zrobić, skierowała się na obrzeża. Zbliżała się noc, a ona nie była pewna co ze sobą zrobić. Wracać do lasu? A może znajdzie jakiś park, gdzie nie czekały żadne drapieżniki? No... przynajmniej nie te na czterech nogach. Już się dowiedziała, że ludzie bywali gorszymi potworami niż mieszkańcy puszczy.
Wtem nagle z torby na jej plecach wystawiła łepek mysz, poniuchała w powietrzu i zaczęła piszczeć.
- Co tam Buhr? Że kolega? W tarapatach? - rozejrzała się dookoła i faktycznie zauważyła gryzonia o dość nietypowym umaszczeniu, który bardzo szybko zniknął. Zaraz za nim, wywołując niemal trzęsienie ziemi pojawił się ork. Aż dziw bierze, że taka masa sadła była w stanie biegać! I się nie zziajał? Niziołka z zaciekawieniem przyjrzała się mu.
- Ale duży! Uuuuu... i trochę śmierdzi. Ale to nic! - zaśmiała się pod nosem i podbiegła do stwora.
- Hej! Co robisz? - Nim tylko zdążył odpowiedzieć podskoczyła, chwyciła się paska jego portek i niczym jakaś wiewiórka już siedziała sobie wygodnie na jego ramieniu. Była na tyle mała, że mogła sobie na to pozwolić. W ogóle też nie robiła sobie nic z faktu, że właśnie wlazła na obcego chłopa. Z jej zwinnością nie było to w ogóle problemem, bo nim ten spróbowałby się zamachnąć szybko by odskoczyła.
- Pisk pisk pisk! - Buhr, czyli bura myszka uczepiona dziewczyny zaczęła z kolei wydźwięczać się na orka.
- No wiesz ty co?! Nieładnie tak mówić! - Dahlien zganiła gryzonia i niby z zaskoczeniem zakryła sobie usta dłonią, po czym zaczęła chichotać.

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Dom, do którego wślizgnął się tajemniczy złoty szczur, nie wyglądał zachęcająco. Dość powiedzieć, że była to rudera na granicy z Labiryntem - spalonym w czasie rewolucji i nigdy nie odbudowanym fragmentem miasta, który z czasem spontanicznie przekształcił się w slumsy. Niezbyt przyjazne miejsce.

Czarne plamy od ognia wciąż jeszcze dało się zaobserwować na fasadzie posesji. Szyb w oknach nie było, gdzieniegdzie odpadały deski. Klamkę do drzwi owinięto łańcuchami, lecz te przedstawiały sobą taki obraz rozpaczy i żałości, że najprawdopodobniej Grubas mógłby się tylko lekko oprzeć i już miałby drogę wolną. Zmurszałe zdobienia wokół wejścia oraz otworów okiennych świadczyły jednak o tym, że kiedyś dom ten należał do kogoś bogatego, może nawet arystokraty.

Przez głowę wielkoluda mogłyby teraz przemknąć rozmaite myśli - od ryzyka zawalenia się, po obecność nieproszonych lokatorów, siedzibę zabójców lub sekciarzy... ale nie przemknęły. Całe szczęście miał na tejże głowie kogoś bardziej rezolutnego, komu od razu zapaliła się czerwona lampka. Na widok tej chaty Dahlien aż przeszły dreszcze.

Tak, wchodzenie tam może być niebezpieczne. Zwłaszcza wieczorem, kiedy słońca już nie było widać i w zatęchłej uliczce cienie z każdą chwilą robiły się coraz bardziej nieprzeniknione. Rozglądając się po okolicy dostrzegła też, że nieco dalej w głębi podwórza, opiera się o filar jakiś człowiek. Co prawda nie widziała jego skrytej w cieniu twarzy, ale i tak miała pewność, że ukradkiem rzuca na nich okiem. Zdawał się z kimś rozmawiać, kogo jednak zasłaniał wysunięty wykusz sąsiedniego budynku.

Awatar użytkownika
Razzuk
Posty: 8
Rejestracja: 2022-02-27
Karta postaci:
Razzuk
- O nie, nie, nie... Przyjacielu, zastanów się trochę. Miałeś opis gościa, który miał się tu zjawić w tym miejscu, tego dnia o tej porze. Pasuję idealnie do tego opisu! - Po raz nie wiadomo który, Razzuk próbował wybić rozmówcę z rytmu. Jednak powoli kończyły mu się argumenty. Potarł więc o spodnie wyjęte z kieszeni jabłko, które zwinął przypadkowo jakiemuś wieśniakowi na rynku, i wgryzając się w nie z chrupnięciem westchnął robiąc przy tym minę niezwykle zamyślonego.

Opierający się o filar najemnik teoretycznie rozmawiał z goblinem jednak jego wzrok ciągle uciekał gdzieś indziej i zdawało się, że czemuś się przypatruje. Jego skrzyżowane na piersi ramiona spoczywały spokojnie, choć zdaniem goblina dłoń mężczyzny coś ciągnęło do schowanego za pasem noża.

- Jeszcze raz. - podjął Razzuk - To ja jestem tym Wędrowcem. Hasło brzmi TETRIANDOH. Musisz mnie wpuścić do środka, przecież mieliśmy umowę.

- Nie wiem kim jesteś, nie obchodzi mnie czego chcesz. Nie wygaduj głośno takich bzdur bo ktoś przychylny weźmie cię za wariata.

Zachodzące słońce sprawiało, że okolica powoli zanurzała się w cieniu a ulice powoli pustoszały. Razzuk musiał być ostrożny, ponieważ jeśli by przekroczył granicę cierpliwości najemnika to ten w aktualnych okolicznościach z łatwością by się go pozbył. A to było nie do pomyślenia. Przecież dopięcie na ostatni guzik wszystkich planów trwało zbyt długo i kosztowało zbyt wiele, aby się poddać. Jakimś cudem ktoś się rozpruł i bardzo delikatne informacje trafiły do nieodpowiedniej osoby. Teraz zaś zniecierpliwiony handlarz musiał użerać się z jakimś zbirem, podczas gdy ktoś właśnie za tymi obok drzwiami rozmawiał z jego łącznikiem i zwijał goblinowi interes sprzed nosa.

Zielonoskóry próbował wszystkiego, jednakże bez skutku. Najemnik sterczał jak głaz i zdawał się w ogóle nie interesować pokusami świata materialnego. Dlatego, gdy zirytowany drab warknął głośno chwytając przy tym za rączkę noża, Razzuk wiedział, że pora się wycofać i przemyśleć inny plan. Z kwaśną miną ukłonił się grzecznie i dumnym krokiem przeciął teren podwórza.

Gdy już prawie znalazł się na ulicy, dostrzegł wyglądające zza rogu dwie głowy, które go bacznie obserwowały. Szpiedzy! Pewnie to na nich spoglądał wcześniej pilnujący drzwi strażnik. Ciekawe ile oni wiedzą i dla kogo pracują? Możliwe, że się na coś przydadzą, choć z twarzy nie wyglądali na błyskotliwych. Może to i lepiej, łatwiej ich będzie przekupić. Nie zwalniając kroku i nie rozglądając się zbytnio na boki, goblin spojrzał na te godne pożałowania podróbki formacji wywiadowczej i gestem dłoni pokazał im, by za nim podążali.

Następnie skręcił w przeciwnym kierunku i szedł przed siebie w linii prostej tak długo, aż przestał czuć na swoich plecach wzrok najemnika. Dopiero wtedy spuścił trochę powietrza i z wściekłością kopnął stojącą przy drodze beczkę z deszczówką.
Imię: Razzuk
Rasa: Goblin
Profesja: Kupiec
Tagi: elegancki, przebiegły, komunikatywny, wredny, charyzmatyczny, złodziejaszek, paser, półświatek

Awatar użytkownika
Gruby
Posty: 197
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Gruby
Gruby wbił tępe spojrzenie kaprawych oczek w budynek, gdy nagle coś zaczęło się po nim wspinać. Zdezorientowany ork popatrzył jak wspina się po nim jakieś małe, kudłate coś, ale nie ruszył się za bardzo, chyba nawet nie biorąc pod uwagę, że może być w niebezpieczeństwie.
- Te kurwa, Wiewióra, czego... o, jaka ładna myszka!
Obleśny ryj Grubego wygiął się w parodię uśmiechu, gdy zobaczył piszczącą myszkę, a w głosie pojawiła się uradowana słodycz, od której chciało się rzygać. Widać było po nim, że jest zadowolony z zobaczenia zwierzątka. Wyciągnął do niego tłusty paluch, chcąc je trącić ostrożnie w nosek.
- Masz zwierzątko to możesz siedzieć Wiewióra. Tam wlazł złoty szczur.
Pokazał drugą łapą na zrujnowany dom.
- Chcę złotego szczura.
Wyjaśnił elokwentnie i już miał po prostu wleźć w drzwi - po prostu, naprzeć na nie ciałem, nacisnąć czołem i przejść do wnętrza niczym powolny taran... gdy kątem oka, zauważył goblina, który machał do niego, żeby za nim poszedł. Wtedy orka olśniło. Przecież ten dom, jaki by nie był, mógł być czyjś. Nie wolno ot tak wejść na chama. Tedy z niziołką i jej myszą na garbie, popędził świńskim truchtem za goblinem. Stanął przed nim, spojrzał jak kopie beczkę i burknął:
- Czego kopie co nie jego, czego niszczy.
Tak jakby sam przed chwilą nie miał zamiaru wejść głową wprzód do domu kogoś obcego. Goblin nie miał zwierzątka ze sobą, więc musiał się liczyć z nieco mniej uprzejmym odzewem od Grubego:
- Czego woła? Twój dom tam za rogiem? Widział złotego szczura?
Gruby - ork; pięściarz, pracownik fizyczny. Tłusty i obelżywy o abominalnej aparycji.
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1080
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Dahlien
Dahlien przekrzywiła głowę wyraźnie zdziwiona słowami Grubaska. Ciekawe ile oleju w głowie miał ten chłop? Patrząc po cielsku na pewno miał go dużo w innych partiach ciała, ale ewidentnie zbyt inteligentny nie był. Ale to nic!
- Wiewióra? Nie...! Jestem Dahlien! Ale może być i Wiewiórka - roześmiała się perliście. Wyraźnie bawiła ją rozmowa z orkiem.
Buhr z kolei dalej popiskiwał na olbrzyma. Jednak kiedy tylko w jego kierunku pomknął paluch tłuściocha odwaga gryzonia wyparowała i schował się wśród włosów niziołi. Po chwyli wystawił łepek by sprawdzić poziom zagrożenia, ale jak się okazało paluch dalej wisiał w powietrzu. Może... może można go obwąchać? Myszka zbliżyła się niepewnie, przytknęła nosek do łapska i kichnęła. Zaraz po tym uciekła z powrotem do plecaka.
- To był Buhr, mój towarzysz! Mówił, że przestraszyłeś jego kolegę, to chyba ten złoty szczurek? Czemu chcesz go złapać tłuścioszku? - machała sobie nogami w powietrzu uważając, żeby za bardzo go nie skopać. Podejrzewała jednak, że mając tyle tłuszczu pod skórą ten raczej by tego nie poczuł. W sumie ciekawe, czy jakby leżał i ona zaczęłaby mu skakać po brzuchu, to miałaby trampolinę?
W pewnym momencie zobaczyła jednak, że ktoś się im ewidentnie przygląda. Czyżby komuś nie było na rękę zainteresowanie orka budynkiem? Potrząsnęła głową i z jej włosów wyfrunął mały zielonkawy ptaszek, lecz zaraz zniknął z pola widzenia. To był Luke, kolejny z przyjaciół dziewczyny, którego poprosiła o czuwanie nad nimi i informację, gdyby zauważył jakieś niebezpieczeństwo.
Potem się jednak okazało, że Spaślun się ruszył. Ba! On zaczął biec za gnomem, który chyba na nich machnął!
-Łiiiiii! - Wyraźnie dobrze się bawiła podczas świńskiego truchtu, ale żeby nie spaść w razie czego złapała się za ucho orka. No bo no, najbliżej było!
- Grubasku, ten ktoś jest wyraźnie niepocieszony! - rzekła do orka, po czym spojrzała na podobnego jej wzrostem mężczyznę.
- Jak źle kopniesz to możesz sobie palec złamać, a to boli! Ale spoko, mam grzybki, po których nic nie boli. Ludzie mówią, że nie powinno się ich jeść za dużo, ale mi nigdy nie było po nich źle, więc w sumie nie wiem o co im chodzi. Może są skąpi? Ale złamany palec to nie przelewki! Lepiej kopnij tego tutaj, Grubaska, jest bardziej miękki. Raczej się nie obrazi. - Tutaj na chwilę zwątpiła i spojrzała w te małe świńskie oczka. - Bo się nie obrazisz, prawda?
Uśmiechnęła się szeroko, a psotne iskierki tańczyły jej w oczach.

Awatar użytkownika
Gruby
Posty: 197
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Gruby
- Wyrwę mu łokcie i wsadzę je w dupę.
Gruby - ork; pięściarz, pracownik fizyczny. Tłusty i obelżywy o abominalnej aparycji.
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.

Awatar użytkownika
Razzuk
Posty: 8
Rejestracja: 2022-02-27
Karta postaci:
Razzuk
Po uderzeniu w beczkę goblin wciągnął ze świstem powietrze by stłumić ból w stopie, jednak ból ten był mu potrzebny by rozgonić kłębiące się w głowie myśli. Wtem nagle usłyszał głośne dudnienie, któremu wtórował coraz bardziej intensywny odór potu i łoju.

Spojrzał w kierunku, z którego przybył i ujrzał truchtającą w jego stronę górę tłuszczu i mięsa. Na twarzy Razzuka szybko wystąpił po sobie cały kalejdoskop emocji, od odrazy, przez obrzydzenie, zażenowanie, w końcu zaskoczenie, zainteresowanie i na troskliwej radości kończąc. W końcu udało mu się przypomnieć swój wyćwiczony uśmiech numer cztery.

Po usłyszeniu najpierw orka a następnie, z niewyjaśnionego powodu, siedzącej mu na ramieniu drobnej dzikuski, Razzuk rozłożył dłonie w pojednawczym geście i odpowiedział:
- Przyjaciele! Dziękuję, że postanowiliście poświęcić mi chwilę. Z moją stopą wszystko w porządku a i beczki nie niszczę, gdyż... No spójrz na mnie potężny wojowniku, jestem zbyt mały aby coś zepsuć!

Podczas tego powitania obserwował bacznie mimikę twarzy jego nowych potencjalnych partnerów biznesowych. Odczytał w nich iskierki zainteresowania ale też i podejrzliwości. Było to jak najbardziej naturalne i zrozumiałe, zwykła bariera zaufania, którą trzeba było przełamać.

- Wyrwę mu łokcie i wsadzę je w dupę. - Ryknął ork, co lekko spłoszyło goblina zmuszając go do niekontrolowanego kroku w tył. Po chwili jednak postanowił zbyć to uśmiechem i wyprostował się ponownie chwytając za listwy koszuli.

- To jakieś nieporozumienie. Na pewno zaraz wszystko się wyjaśni i będziemy się z tego śmiać. Poprosiłem was o spotkanie, ponieważ widziałem was w pobliżu tamtego budynku. Mogę spytać dlaczego tam byliście? Mój przyjaciel, z którym rozmawiałem chyba dostrzegł waszą obecność i troszkę się zestresował. Szukacie czegoś? Może będę w stanie wam w tym pomóc?

Przynęta została zarzucona.

- A, i proszę o wybaczenie - W tym miejscu skłonił się z gracją w pasie, jednocześnie krzywiąc się pod nosem, że kłania się przed orkiem. Następnie wyprostował się już z normalnym uśmiechem. - Nazywam się Razzuk... Po prostu Razzuk, tak.
Imię: Razzuk
Rasa: Goblin
Profesja: Kupiec
Tagi: elegancki, przebiegły, komunikatywny, wredny, charyzmatyczny, złodziejaszek, paser, półświatek

Awatar użytkownika
Gruby
Posty: 197
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Gruby
Gruby zamrugał patrząc na goblina i słuchając co mówi. Jego obleśny, tłusty ryj się rozwarł w zawieszeniu, a oczy na chwilę jakby zaszły mgłą bezmyślności. W końcu, gdy Razzuk skończył mówić i się przedstawił, ork odparł:
- Chcę go złapać bo jest złoty i sprzedam go i będę miał dużo pieniędzy. A ten Buhr jest uroczy, chcę go nakarmić serkiem i jeśli coś mu się stanie, to zabiję wszystkich w tym mieście, a potem popełnię samobójstwo.
...chwila, co? Przecież to w żaden sposób nie pasowało do rozmowy i do tego co mówił Razzuk. Czy on...? Czy on dopiero przetworzył to co powiedziała Dahlien przed tym jak ruszyli się spod drzwi domu? Czy przez cały ten czas jak goblin mówił, on obmyślał odpowiedź na poprzednie pytanie?

Tak czy siak mniejsza, chyba ten wosk intelektualny blokujący mu inne umysłowe moce przerobowe się odblokował, bo Grubemu udało się powrócić myślami do tego co mówił goblin i jemu również odpowiedzieć, po zaledwie parunastu sekundach gapienia się na niego i ślinienia. Nie wiedzieliście w sumie do końca czy robi to specjalnie bo uznaje to za śmieszne, czy serio jest taki tępy, ale mogliście się domyślać:
- Ja Gruby, andurianin zawsze odważny, się nie popuści się, nikomu. W tamtym domu jest złota mysz. Chcę tę złotą mysz. Jak to nie twój dom to wchodzę. Wiewióra idzie ze mną bo masz zwierzątko i chcę je nakarmić. Jak lubisz zwierzątka to też chodź Razuk.
Gruby - ork; pięściarz, pracownik fizyczny. Tłusty i obelżywy o abominalnej aparycji.
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Dahlien już chciała się wtrącić do rozmowy, żeby wypełnić czymś tę przedłużającą się ciszę, kiedy jednak jej uwagę przykuło coś innego - maleńki kształt, wirujący gdzieś na niebie nad nimi.
Ptaszek zaćwierkał krótko i zleciał niżej, odnajdując swoją przyjaciółkę. Zrobił jeszcze kilka kółek wokół Grubego, jakby uderzony jego "aurą", w końcu jednak przemógł się i wylądował z powrotem we włosach niziołkini.
- Ćwierk ćwierk - stwierdził, szepcząc jej do ucha.
Spoiler:

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1080
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Dahlien
Patrząc na poczynania goblina z beczką niziołka wywróciła oczami. Korciło, ach jak korciło, żeby nie powiedzieć "a nie mówiłam?". W sumie ciekawe, czy wszyscy samcy z każdej rasy są tacy nieroztropni, czy tylko Ci człekokształtni? No nic. Jak sobie coś złamie, to tylko w zależności od nastroju dziewczyny zależeć będzie, czy mu pomoże.
- Oj już, już. Bycie niewielkim nie znaczy, że nie jest się groźnym. Spójrz na mnie na przykład! - Szybko zrobiła groźną minę, co wyszło jej bynajmniej komicznie. Jednak nie wytrzymała tak długo, bo zaraz policzki wydęły jej się od zebranego powietrza, a zaraz potem wybuchła niekontrolowanym chichotem. Śmiała się przez moment, aż obtarła z oczy łzy rozbawienia i znów spojrzała z góry na zielonkawego jegomościa.
- Ja jestem Dahlien, Niziołka z Tinii. A to Buhr i Luke, moi towarzysze. - Wskazała na myszkę, która co jakiś czas wystawiała łepek z torby oraz ptaszka, który właśnie wrócił z wyprawy wywiadowczej. Ciekawe, czy handlarz skojarzy ją z twórczynią map ze szlakami przez najdziksze odstępy Calivanu? Jeśli brał na poważnie swoje zajęcie powinien wiedzieć, że za jej twory ludzie potrafili zapłacić sporą ilość monet. Ona sama nic sobie z tego nie robiła, po prostu robiła to co lubi.
- Grubasku, ale wiesz, że sprzedanie takiego wyjątkowego szczurka może nie być dobre? To kolega Buhra, więc może zamiast go oddawać spróbuj się z nim zaprzyjaźnić? Jego też będziesz mógł karmić serkiem! I głaskać! - nęciła go chwilę, bo skoro tak lubił zwierzątka to nie może być aż taki zły, prawda? Może i śmierdział, ale pod tą zwałą tłuszczu i smrodu raczej kryło się dobre serce.
- Widzieliśmy Razzuku, że ewidentnie chciałeś wejść do tego domu. Po co? My idziemy po szczurka. Ale tamten facet raczej nas chętnie nie wpuści... Luke mówi, że w środku raczej nikogo nie ma, bo nigdzie nawet się światło nie pali i przez okna nic nie zobaczył. W sumie to po co ktoś miałby tak po co ktoś miałby pilnować pustego domu? - Zaczęła się zastanawiać, ale w sumie ta wiedza nie była jej do niczego potrzebna, więc wzruszyła ramionami i spojrzała na budynek.
- Mogę zrobić kadzidełko otumaniające, może wtedy ten tam zaśnie i wtedy wejdziemy. - Nie czekając na nich z jednej sakiewki wyciągnęła jakieś suszone zioła, z drugiej pojemniczek z czymś maziowatym. - Buhr, podaj podwikiecka! - Po chwili kolejna roślinka znalazła się w jej dłoniach i coś tak mieszała mamrocząc pod nosem. - Potrzebuję jakiejś suchej trawy... - Myszka jak na polecenie wyszła już całkiem z torby i zeskoczyła na ramię orka zaraz przy swej pani. Chwilę podreptała w miejscu ugniatając ciało grubasa, ale potem już pewnie zbiegła na ziemię znikając im z oczu. Ale spaślun nie musiał się smucić, że zwierzątko uciekło! Szybko wróciło, a w pyszczku niosło całkiem pokaźne naręcze wysuszonych źdźbeł. Buhr sprawnie wdrapał się po nogawce, przeskoczył na ramię orka odziane w materiałowe pasy i pisnął kilka razy. Czyżby odpoczywał? Kilka oddechów później znów skoczył wyżej, chwytając się już tym razem nóg Dahlien i wręczył jej swój łup.
- No, gotowe! Teraz wystarczy to podpalić, żeby zaczęło się lekko tlić i podrzucić w okolicę tamtego kolesia. Tylko uwaga, bo dym będzie miał dość... interesujące właściwości! - zachichotała i rzuciła kulkę dziwności do Razzuka. Tyle ziółek otumaniających i może jedno halucynogenne na pewno wywoła ciekawy efekt.

Awatar użytkownika
Razzuk
Posty: 8
Rejestracja: 2022-02-27
Karta postaci:
Razzuk
Goblin wysłuchał słów orka i dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że niepojęty ogrom zdolności koncepcyjnych Grubego totalnie wybił Razzuka z roli i pozbawił go przyjacielskiej maski, odsłaniając przy tym niedowierzanie. Gdy trans wywołany słowotokiem olbrzyma się skończył, zielonoskóry otrząsnął się i postarał przywrócić na twarz udawany uśmiech.

- Złoty szczur?! Ach jak cudnie to brzmi, niczym wyimaginowana postać z bajki lub pijackiego widu. Jednak skoro widzieliście ją to chyba istnieje naprawdę... Może to zwykły gryzoń o innym umaszczeniu? Może wlazł do jakiejś kuchni i wytarzał się w przyprawach?

Razzuk zaczął wymieniać różne teorie, które by jakoś pomogły mu zrozumieć sytuację. Ta dziwna akcja kryła w sobie wiele niewiadomych a przecież operacja wejścia do środka budynku wymagała precyzji. Tutaj Razzuk spojrzał na orka i skarcił samego siebie w myślach, że do tak delikatnej sprawy chce zatrudnić takiego tucznika. Cóż, nie było czasu na selektywną rekrutację, trzeba działać z tym co jest.

Po wspólnej wymianie imion i usłyszeniu raportu Dahlien, twarz goblina trochę pobladła.

- Jak to w środku nikogo nie ma...? Przecież...? Ale...? Jak...? - Coś było nie tak. Zgodnie z obowiązującą umową miał się spotkać w tym budynku ze swoim kontaktem i wymienić informacjami. Z tego co się orientował to ktoś, jakiś konkurent, wszedł do środka kilka minut przed Razzukiem. To zdecydowanie zbyt mało czasu, aby przekazać wszystkie niezbędne dane i plotki. Chyba, że włam do budynku miał miejsce znacznie wcześniej? Czy stojący przy drzwiach najemnik był rzeczywiście strażnikiem posłańca?

Podczas gdy niziołka zaczęła coś przygotowywać na poczekaniu, Razzuk zaczął spacerować dookoła orka, podświadomie, ponieważ podczas spaceru najlepiej mu się myślało.

- Słuchajcie, przyjaciele. Chciałem się dostać do budynku, ponieważ byłem tam umówiony ze starym znajomym. Jest on spoza miasta i ogólnie staż miejska podejrzliwie tutaj na obcych patrzy. Umówiliśmy się zatem na spotkanie w bardziej ustronnym miejscu jednak coś się wydarzyło i obawiam się o życie tego znajomego. Macie moją litość, pomogę wam! A wy mi oczywiście i będziemy kwita. Musimy pilnie dostać się do budynku i sprawdzić co się stało w środku. Jak już będziemy na miejscu to poszukamy waszego złotego szczuraaaaA! - Krzyknął na koniec zdania goblin, ponieważ Dahlien rzuciła mu akurat małe zawiniątko do rąk i ledwo udało mu się je złapać.

Do budynku na pewno musiało prowadzić jakieś drugie wejście od zaplecza. W końcu to ruiny rezydencji wpływowego jegomościa, więc niemożliwym jest, by wejście od dziedzińca było jedyną dostępną opcją.

- Mam plan! Podejdziemy do budynku od tyłu i wejdziemy drzwiami dla służby. Ewentualnie przez okno lub... - Tutaj rzut okiem na Grubego - Ewentualnie taranem. Za zawiniątko dziękuję, może się przydać. Jak ono w ogóle działa?
Imię: Razzuk
Rasa: Goblin
Profesja: Kupiec
Tagi: elegancki, przebiegły, komunikatywny, wredny, charyzmatyczny, złodziejaszek, paser, półświatek

Awatar użytkownika
Gruby
Posty: 197
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Gruby
- Na sprzedanie, na głaskanie, trzeba najpierw złapać.
Zauważył grubowato... gburowato Gruby, po czym wykrzywił tępy ryj w uśmiechu mogącym roztrzaskiwać lustra, bo oto myszka Dahlien przebiegła po nim. Jak niewiele potrzeba do szczęścia orkowi.
- Pilnie do budynku, jak ktoś w środku to znajomy.
Powtórzył po Razzuku, wkładając sobie tę myśl do jednej ze zdezelowanych, intelektualnych szuflad i próbując zapamiętać, gdzie ją zostawił na przyszłość. Wyciągnął tłustą łapę i chwycił ostrożnie niziołkę za torbę, podnosząc ją całą niby kotka niesforne kocię. Następnie postawił ją na ziemi i klepnął w plecy, tak aby stanęła obok Razzuka. Wyglądało to teraz trochę tak, jakby duży tata Gruby, miał dać bojowe zadanie swoim dzieciom. Taki wielki, najebany stary w żonobijce.
- To ja idę do środka, a wy tamtemu dajcie wąchać i doprowadźcie do stanu lepszej wiadomości.
Po czym... ruszył powolnym, acz stanowczym krokiem bezpośrednio na ścianę budynku do którego wślizgnął się szczur. Nie miał zamiaru wchodzić przez okno (i jak słusznie zauważył Razzuk, byłby to nie lada wyczyn), opcja taranu o wiele bardziej pasowała do jego warunków fizycznych oraz obłej fizjonomii, dlatego po prostu wlezie przez ścianę do środka, pozwalając by jego masa zrobiła swoje.
Gruby - ork; pięściarz, pracownik fizyczny. Tłusty i obelżywy o abominalnej aparycji.
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Jeśli ktoś chciał go zatrzymać, to zrobił to zdecydowanie za późno.

Ściana była kamienna, więc z początku odbiła wielki bebzun, ale wtedy Grubas uderzył bardziej świadomie, zasadzając jej mocny cios z barku. Wykruszona zaprawa nie była w stanie utrzymać kamieni na miejscu i konstrukcja posypała się.
W dodatku tak niefortunnie, że część kamieni wypadła na zewnątrz, odbijając się od jego ramion i głowy, a inna część kamieni wpadając do środka z trzaskiem rozbiła deski podłogi i wylądowała niżej, na poziomie gruntu.

Ze ściany ziała dziura, sięgając od miejsca uderzenia w górę, aż do stropu pierwszego piętra. Nie rozbił jednak nic poniżej. O ile teraz mógłby podsadzić niziołkę czy gnoma, aby dostali się do środka, o tyle sam dla siebie wciąż nie miał otwartego przejścia.

Hałas nie mógł nie zwrócić uwagi mężczyzny stojącego pod filarem nieco dalej w głębi uliczki. Krzyknął coś w stronę drzwi, których pilnował, po czym podbiegł do awanturników.
- Co tu się... dzieje..?! - Chciał krzyknąć coś jeszcze, ale widok był tak kuriozalny, że najwidoczniej zabrakło mu słów.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1080
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Dahlien
Na rozważania goblina o szczurze tylko uśmiechnęła się z pobłażaniem. Sama widziała go dosłownie przez ułamek sekundy, więc nie była w stanie stwierdzić, czy ten rzeczywiście był z drogocennego kruszca, czy po prostu miał ciekawe futerko. Niemniej Buhr poprosił, żeby mu pomóc, no to stąd i ona tutaj. Szczególnie, że ork wyraźnie myślał wybiórczo w kwestii zwierzątek do kochania.
Na pytanie Razzuka o działanie jej tworu ciężko westchnęła.
- No przecież mówiłam! Ma się żarzyć, to wytworzy dym, który otumani lub uśpi tego, co się go nawdycha! Takie duże uszy ma, a nic nie słucha. - Pokręciła z zażenowaniem głową.
Zaraz też za zdziwieniem stwierdziła, że... lata? Nie, to tylko grubas ją podniósł i odstawił delikatnie na ziemie. Wiedziała! On nie był taki zły jak się wydawało! A może po prostu ją polubił? Ciężko powiedzieć. Musi pamiętać, żeby potem dać mu coś smacznego, zanim każde pójdzie w swoją stronę.
- Gruby, poczek....! - nie zdążyła dokończyć, bo ten już ruszył niczym taran na ścianę budynku. Zaklęła siarczyście pod nosem, że aż Razzuk mógł się zdziwić. Przy takim hałasie nie ma co być subtelnym. Wsadziła rękę do jednej z sakiewek przy pasku i pognała w stronę stróża. Gdy była już blisko podskoczyła na wysokość jego głowy, otworzyła dłoń i dmuchnęła. Drobny błyszczący proszek otulił twarz mężczyzny, a gdy ten spróbował cokolwiek powiedzieć lub nabrać powietrza dostał się do jego ciała. Był to wysuszony i sproszkowany krwawinek w skondensowanej postaci, więc przy takiej dawce chłop powinien osunąć się na ziemię nieprzytomny. Jeśli tylko by się tak stało dziewczyna szybko odskoczy od niego. No sorry, ale niziołek w życiu nie udźwignie rosłego człowieka, więc niech sobie spadnie na bruk sam. Zaraz potem poukłada na nim kilka cegieł, żeby wyglądało, że to ściana się na niego zwaliła. A, no właśnie! Nie może się obyć bez guza na głowie! Wzięła jeden większy kamulec i walnęła mężczyznę wystarczająco mocno, by się za szybko nie obudził, ale też by nie zrobić mu większej krzywdy.
- To byłoby na tyle w kwestii cichej akcji. - Odrzuciła do tyłu burzę blond loków, a potem niby wiewiórka znów wspięła się po orku, żeby dostać się do środka budynku. Oczywiście pod warunkiem, że faktycznie udało się poradzić ze strażnikiem. Wtedy poszuka drzwi i jak tylko je otworzy spojrzy na swych towarzyszy z ponagleniem. - Wchodzicie?
Nie czekając na ich reakcję wróci do budynku i zacznie się rozglądać. Podejrzewała, że po takim łomocie szczurek najpewniej schował się w jakimś bezpiecznym miejscu.
- Buhr, leć poszukać kolegi - poleciła cicho, a bura myszka pobiegła do środka. Ze swoim czułym noskiem powinna znaleźć go o wiele szybciej niż oni, a może przy okazji dowie się czegoś ciekawego.




(proponuję teraz napisać w trybie przypuszczającym i poczekać na MG, żeby potwierdził, że udało się wejść do środka ;) )

Awatar użytkownika
Razzuk
Posty: 8
Rejestracja: 2022-02-27
Karta postaci:
Razzuk
Bardzo szybko życie zweryfikowało plany goblina. Bardzo obawiał się subtelnej akcji w ramach tej operacji jednak łoskot walącej się kamiennej ściany szybko pozbawił go zwątpień.

Rozejrzał się jeszcze kilka razy robiąc zaskoczoną minę. Chyba nikt nie patrzył, więc jak gdyby nigdy nic minął niziołkę stojącą nad powalonym strażnikiem. Dla bezpieczeństwa gdy ich mijał to zakrył nos kołnierzem swojej koszuli.
- Taaak, świetna robota, tak trzymać!
Dopingował nowych towarzyszy jednocześnie wyjmując sakiewkę z kieszeni leżącego strażnika. Nie miał czasu by zajrzeć do środka ale troszkę ważyła i co nieco w niej brzęczało. Na piwo w karczmie powinno wystarczyć. Ponieważ Razzukowi nieśpieszno było się wspinać do wyrwy w ścianie w swoich nowiutkich i błyszczących kozakach to poczekał aż Dalheim, która dziarsko zniknęła w cieniu budynku, uchyli drzwi wejściowe. Gdy już tak się stało, wychylił głowę przez próg drzwi i rozejrzał się po pomieszczeniu. Niziołka poruszała się wewnątrz dość swobodnie, więc raczej nie było tam pułapek. Postąpił kilka niepewnych kroków do środka i w półmroku próbował wypatrzyć śladów walki. Szukał przewróconych krzeseł, przesuniętych skrzyń, podwiniętych dywanów... Nic mu się jednak nie rzuciło w oczy. Może dlatego, że choć widział w ciemnościach trochę lepiej od człowieka to wciąż nie na tyle by dobrze cokolwiek widzieć.

Pomieszczenie było całkiem przestronne a wystrój dość surowy. Wchodząc od dziedzińca wchodziło się do większej sali, która pełniła kiedyś jednocześnie rolę salonu. Widać było po lewej stronie murowany kominek a przed nim stały cztery taborety. Koło stołków walało się też kilka pustych już butelek. Prawa strona pomieszczenia składała się z podłużnego regału, który idealnie komponował się pod biegnącymi nad nimi schodami na piętro. Dalej zaś Razzuk dostrzegał stojący pod ścianą stolik lub biurko.

Zastanawiające było to, że w środku nie było widać ni słychać czyjejkolwiek obecności. No poza sklejoną przez orka, niziołkę i goblina prowizoryczną drużyną, oczywiście. Dlaczego zatem strażnik pilnował pustego lokum?

- I jak, gdzie wasz gryzoń? Potraficie go wytropić przy użyciu swoich sztuczek?

Zagaił Razzuk, choć to pytanie miało głównie na celu nie okazanie zainteresowania lecz odwrócenie uwagi od samego zielonoskórego, który akurat podszedł do stojącego po przeciwnej stronie pomieszczenia biurka. Miał nadzieję, że znajdzie na blacie jakiekolwiek wskazówki. Choć podłoga zrobiona ze zbutwiały już desek skrzypiała niemiłosiernie przy każdym jego kroku to wciąż nasłuchiwał jakiegoś ruchu z górnego piętra.
Imię: Razzuk
Rasa: Goblin
Profesja: Kupiec
Tagi: elegancki, przebiegły, komunikatywny, wredny, charyzmatyczny, złodziejaszek, paser, półświatek

Awatar użytkownika
Gruby
Posty: 197
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Gruby
Gruby przez chwilę jeszcze bezmyślnie powłóczył w miejscu nogami, próbując się przebić przez częściowo zawalone rumowisko. Dopiero gdy Dahlien zawołała, obrócił się i zobaczył, że drzwi stoją przed nim otworem. Spojrzał na górę, na dziurę jaką zrobił i uśmiechnął się z satysfakcją, po czym wszedł tak, jak bozia przykazała - chociaż jego tusza pewnie poszerzyła nieco framugę drzwi.
- Szczury żyją pod ziemią.
Powiedział ze znawstwem Razzukowi, niezwykle dumny ze swej, nie do końca prawidłowej wiedzy.
- Trzeba zejść niżej do piwnicy.
Myślicie pewnie, że zaczął szukać wejścia do piwnicy?

No chyba kurwa nie.

Gruby wysilił swoje dupsko i skoczył w miejscu. Raz. Drugi. Trzeci. Podłoga, tak jak pewnie zresztą cały dom, zaczęły się trząść. Jeśli w tym budynku jest piwnica, to po jeszcze paru skokach tej półtonowej masy sadła, zapewne odsłoni się dla wszystkich obecnych, razem z pokaźną dziurą w podłodze. A Grubas wpadnie tam niczym kula z armaty przebijająca mury.


(WAŻNE! W dalszej części fabuły dołącza łotrzyk Keegan - jeśli chcesz wiedzieć skąd się wziął, przeczytaj przed dalszą lekturą ten wątek - viewtopic.php?f=8&t=23 )
Gruby - ork; pięściarz, pracownik fizyczny. Tłusty i obelżywy o abominalnej aparycji.
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.

Karv
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
Karta postaci:
Keegan
Keegan struchlal, gdy tupot nad jego głową zamienił się w istny huk. Z lękiem spojrzał na sypiące się z sufitu drzazgi. Nie trzeba było wprawnego oka, by zrozumieć, że deski długo nie wytrzymają.

No dobra. Teraz albo nigdy.

Rzucił się przed siebie co sił, przekoziołkował. Miał jeden cel - napchać do worka jak najwięcej kosztowności, zanim ci, którzy są na górze, narobią szkód.

Szczury go nie interesowały. Za to złota bransoleta - jak najbardziej.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1080
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Dahlien
Niziołka przekrzywiła głowę patrząc to na jednego towarzysza, to na drugiego. O ile od orka nie spodziewała się zbyt dużych zdolności intelektualnych, tak na Razzaku trochę się zawiodła. Nie skomentowała zabrania mieszka mężczyzny, którego niedawno ogłuszyli. Niekoniecznie też jej się podobał fakt, że ewidentnie zaczął ich wykorzystać. Czy naprawdę sądził, że nie zdadzą sobie z tego sprawy? No... może Gruby nie, ale ona była bardziej spostrzegawcza. W końcu żyła w dziczy przez większość czasu!
Wtedy ork zaczął podskakiwać. No cóż... Nie był subtelny, ale za to na pewno skuteczny! Po pierwszym skoku dziewczyna jednak odsunęła się od mężczyzn i po prostu znalazła schody na piętro niżej. Może coś jeszcze znajdzie po drodze? Nie interesowały ją kosztowności, ale skoro spaślun chciał trochę bogactwa, żeby odpuścić biednemu złotemu szczutkowi, to na pewno coś ze sobą zabierze. Bo czy można nazwać kradzieżą zabranie czegoś z pustego domu? Zapewne tak, kto ona nie żyła według standardów społeczeństwa, więc jeśli znajdzie coś małego i wartościowego schowa to do swojej torby.
W tym samym momencie bura myszka imieniem Buhr znalazła w końcu złotego szczurka. Idealnie w czas, kiedy na tego rzucił się... człowiek? Buhr niewiele myśląc pisnął ostrzegawczo i rzucił się na chłopca z pazurkami, żeby podrapać go po twarzy. Na swój musi sposób przekazał szczurkom, żeby uciekały. Pewnie monety zostawią, ale skoro siedziały w bransolecie jest duża szansa, że zabiorą ją ze sobą.

Bubeusz
Posty: 1444
Rejestracja: 2021-06-13
Szczury zawahały się przez moment, zdezorientowane taką ilością akcji w piwnicy, w której przez lata absolutnie nic się nie działo.
I właśnie wtedy Grubas przebił deski i zwalił się z całym swoim cielskiem na dół, wzniecając tumany kurzu i rozsypując wszędzie odpryski połamanego drewna.

Tego było już za wiele. Szczury czmychnęły tuż przy ścianie, chcąc ominąć Keegana i jak najszybciej dostać się do dziury - tej samej, którą do nich przyszedł. Bransoletę zostawiły.

Tymczasem Razzuk został na parterze. Rozglądał się po pomieszczeniu, starając się ocenić - dokąd właściwie się dostali? Meble wyglądały na stare i zniszczone, zupełnie nie pasowały do gipsowych zdobień, które widzieli na fasadzie z zewnątrz. To musiał być dom arystokraty, którego jednak wygnano w czasach rewolucji i przejęto jego majątek.
Otworzył szufladę w biurku. Pusto.

Co działo się później? Być może ktoś, kto tu zamieszkał, postanowił się urządzić.
Ale rozrzucone w jednym kącie siano i jakieś szmaty nie wskazywały, że był to ktoś majętny. Kiedy goblin podszedł bliżej, wyczuł zapach uryny.

Ściany, niegdyś eleganckie i pomalowane, teraz zmurszały i zatraciły cały swój wdzięk. W rogach pomieszczenia zgromadził się kurz, piasek, zwiędłe liście i śmieci. Jeśli szukał czegoś, co można by było podwędzić - to mocno się rozczarował. Pytanie - co znajdowało się na górze?

Karv
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
Karta postaci:
Keegan
Keegan krzyknął i odskoczył, gdy zawalił się sufit. Zdziwiony i przestraszony wpatrywał się w tumany kurzu i majaczącą w nich sylwetkę.

Szok nie trwał jednak długo. Szybko przypomniał sobie, po co tu jest - żeby się ustawić, odbić od dna. Żeby jutro móc kupić świeży chleb i spałaszowac cały bochen, nie martwiąc się, że nic nie zostanie na kolację.

Chwycił bransoletę i kilka monet, wrzucił je do wora, a potem - starając się trzymać z dala od pozostałych - rzucił się szaleńczo w stronę dziury, którą się tu dostał. Widział na podłodze porzucony łom i miał nadzieję, że nawet jeśli nie uda mu się wydostać, może przynajmniej zyska narzędzie do obrony.

Awatar użytkownika
Gruby
Posty: 197
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Gruby
Gruby gruchnął o podłogę piwnicy niby kotwica i legł tak przez chwilę. Nie żył? A gdzie tam, zwały utwardzonego tłuszczu niby skóra nosorożca ochroniły go przed wstrząsem, pewnie parę organów zamieniło się miejscami z innymi, ale w tej beczce sadła i tak trudno było odszukać jakichś logicznych, fizjologicznych rozwiązań. Problem był zgoła inny. Gruby upadł na plecy. I teraz, niby żółw przewrócony na skorupę, machał panicznie nogami i rękami, próbując złapać jakiś balans, coby odepchnąć się odpowiednio od podłoża do postawy siedzącej.
- Karwasz twarz barabasz jego w dupę pierdolony, jak ciężko, jakie boleści dla jego.
Sapał, chrumkał i kaszlał pod nosem, prychając pyłem niby chory na pylicę piekarz. Z wiadomych względów nie miał jak zauważyć Keegana i ten miał czas aby uciec... chyba, że Razzuk i Dahlien ruszą za nim w pogoń. W razie czego mogą zeskoczyć na miękkie, bo oblazły brzuch spasionej kryptydy anduriańskiej mógłby służyć jako płachta dla ordynantów ogniowych, ratujących przy pożarach ludzi skaczących z pięter.

Jak już mu się uda przejść do pozycji siedzącej (a nie zajmie to bóg wie jak wiele czasu), to Gruby rozejrzy się w poszukiwaniu myszek, ale też innych elementów piwnicy, które mogłyby go wesprzeć w rozeznaniu się gdzie w ogóle spadł. Całe swe zmysły skupi na wykrywaniu zwierzątek, tudzież jakowegoś pożywienia, bo wiadomo - w piwnicy to może i stoją jakoweś beczki ze śledzikami scybulko po bombas... appazsku, bigosikiem kwaszonym pradawnm bożym albo ogórkami anduriańskimi w mleczku. Chyba wypadło mu z głowy, że patrząc tak po roztropnemu, to właśnie razem z małymi towarzyszami dokonał najścia na czyjąś posiadłość i surowa kara za to może być dla jego.
Gruby - ork; pięściarz, pracownik fizyczny. Tłusty i obelżywy o abominalnej aparycji.
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.

Awatar użytkownika
Razzuk
Posty: 8
Rejestracja: 2022-02-27
Karta postaci:
Razzuk
Goblin stanął przy biurku i przeszukał je możliwie dokładnie. Szafki okazały się puste jednak blat został częściowo oczyszczony z kurzu, jakby ktoś zmiótł środek biurka rękawem lub ciężką księgą. Zielonoskóry cmoknął językiem z widocznym niesmakiem. Zamiast odpowiedzi kłębiły mu się w głowie tylko dodatkowe pytania.

Wtem Gruby zaczął podskakiwać. Od ruchów tłuszczowego golema trzęsła się cała podłoga i sam Razzuk podskakiwał unoszony falami sejsmicznymi. Trochę rozkojarzony trzęsieniem ziemi goblin już miał wypalić coś orkowi na uspokojenie jednak nim otworzył usta usłyszał głośne krachnięcie i nagle w miejscu pobytu kompana ziała już pokaźna dziura do piwnicy.

Razzuk mrugnął kilka razy oczyma, powoli i mocno zaciskając powieki. To nie było jednak przewidzenie. Postanowił zrezygnować z komentowania tego zajścia i powoli odwrócił się w stronę kominka w celu dalszego przeszukania. Lekko drżącym z szoku głosem zapytał tylko:

- Hej, Dahlien, jak weszłaś do tego budynku to widziałaś coś niepokojącego lub w sumie cokolwiek ciekawego? Salon zdaje się być pusty. Aha, no i Gruby zanurkował pod podłogę, więc jeszcze potrzebujemy wprawnego zwiadowcy aby sprawdził górę.

Może niziołka miała więcej szczęścia w przeszukiwaniu? Był bardzo ciekaw wszelkich nowinek na tyle, że nie zwrócił szczególnej uwagi na piorunujący wzrok dziewczyny.

- Tutaj powinien być ślad po pewnym starszym choć trochę dzikim z natury mężczyźnie. Nigdzie nie mogę znaleźć tropu mojego przyjaciela a byliśmy umówieniu tutaj o tej porze. No i gdzie ten złoty szczur?

Pobieżna analiza pokoju wskazywała jeszcze zaszczane legowisko w rogu pokoju jako potencjalne miejsce do przeszukania, jednak pewnie to nora jakiegoś bezdomnego. Czemu zatem kontrahent goblina się tego nie pozbył i zdecydował się przebywać w tym smrodzie? Raczej mało prawdopodobne, że sam to zmontował...?
Imię: Razzuk
Rasa: Goblin
Profesja: Kupiec
Tagi: elegancki, przebiegły, komunikatywny, wredny, charyzmatyczny, złodziejaszek, paser, półświatek

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1080
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Dahlien
Bura myszka Buhr, która uparcie atakowała Keegana w końcu dała sobie spokój z używaniem pazurków. Rozpoznała swąd Grubasa, więc chwilowo odbiegła od chłopca kierując się ku orkowi. Ten leżał na plecach, więc trąciła go nosem w policzek.
- Pisk, pisk! - Dźwięki brzmiały zupełnie jak "Wstawaj! Chodź!". Tylko czy ork o małym rozumku się domyśli? Myszka do rusz odbiegała w kierunku dziury i wracała do grubasa, wyraźnie go pośpieszając. Trzeba było ratować szczurki!
W tym czasie Dahlien zwiedzała wyższe piętro, ale jeszcze na tym samym poziomie co goblin. Po prawdzie to nie czuła się za dobrze w mieście. Zdecydowanie bardziej wolała las, rzeki oraz kwieciste łąki. Miasta... śmierdziały i to bynajmniej w odmienny sposób niż Gruby.
- Wiesz Razzuk, nic niezwykłego. Przynajmniej mi to wygląda jak jedno z wielu miejsc, gdzie po prostu mogą żyć ludzie. - Wzruszyła ramionami. Ona była inna, wiedziała o tym. Nie pasowała do świata "normalnych" osób, bo była zbyt szczera i prostolinijna. Jeśli liczył, że pomoże mu dostrzec skrytki z potencjalnym skarbem to pewnie się rozczaruje. Może i by je odkryła, ale zwyczajnie nie interesowały ją bogactwa.
- Oj, sorka. Nie idę na górę, Buhr wzywa pomocy! Tam jest jakiś dzieciak w ścianie podobno! - I żeby już było szybciej skoczyła prosto w dziurę wytworzoną przez orka. - Łiiiii! - zaśmiała się odkrywając, że wylądowała na trampolinie z sadła, ale szybko zeszła i wsadziła głowę tam, gdzie wcześniej znikał Buhr. Skakanie orka widocznie poważnie naruszyło posesję, bo ściana łatwo się łamała.
- Cześć! Wiesz co... na Twoim miejscu poszłabym do przodu, bo to przejście za Tobą może się zawalić. - Uśmiechnęła się promiennie do Keegana, a ten jakby się odwrócił pewnie dostrzegłby, że zanim już w ogóle nie ma przejścia. Znikąd pojawiły się tam zdrewniałe pnącza grubej winorośli. Bez siekiery i miejsca do wzięcia zamachu raczej nie wróci tą samą drogą. Niziołka szybko straciła zainteresowanie chłopcem i zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu gryzoni. - Pisk pisk pisk? - Tak, to ona nawoływała szczury. Czy oszalała? Owszem, już dawno temu.

Karv
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
Karta postaci:
Keegan
Keegan czuł, jak dzierżąca łom dłoń pokrywa się potem. Obrót zdarzeń zdecydowanie przerastał jego możliwości. Skąd oni wszyscy się tu wzięli?
Gdy dziewczyna odezwała się do niego, odruchowo zasłonił się narzędziem, a worek z kosztownościami ukrył za plecami. Życie na ulicy nauczyło go, że jeśli ktoś poświęca mu uwagę, to zwykle po to, by zaraz coś mu zabrać. Czuł, że tym razem nie może na to pozwolić.
Ale... nic takiego się nie stało! Odezwała się do niego, jak gdyby nigdy nic, a potem zupełnie straciła nim zainteresowanie. Odetchnął z ulgą i pozwolił sobie poprawić chwyt na łomie. No dobra, pora stąd zjeżdżać.
Odwrócił się w stronę dziury, którą przed chwilą się tu przyczołgał... i zamarł. Co, do cholery? Jak to się stało?
- Hej, hej! Czekaj! - krzyknął do popiskującej teraz niziołki. - Co zrobiłaś z dziurą w podłodze?!

Awatar użytkownika
Gruby
Posty: 197
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Gruby
(z Bubem skonsultowałem i przejmę jako MG pieczę nad tym wątkiem, jeśli nikt nie ma nic przeciwko)

Gruby poganiany przez myszkę Dahlien, po dłuższej chwili podniósł się z podłogi. Oczywiście nie załapał o co chodzi małemu stworzonku, jego starania skwitował tylko tępym, zaślinionym uśmiechem, po czym rozejrzał się po piwnicy, węszac niby knur za truflami.
- Śmierdzi tu serem i cebulą. Mmmm, cybula...
Powiedział, jeszcze bardziej szczerząc gębę. Po czym jego wzrok zatrzymał się na Keeganie. Uśmiech od razu mu zbladł:
- A ty czego tu? Jedzenie i szczury złote chce kraść?! TEJ, RAZAK, TU JEST TEN TWÓJ ZIOMEK COŚ GO SZUKAŁ!
Łotrzyk miał teraz na głowie nie tylko problem z wyjściem, ale też tłustą, abominalną masę orczego sadła, a w dłuższej perspektywie jeszcze jakiegoś "razaka". Mogło się jednak okazać, że to nie jest główny problem, jaki go czeka w najbliższym czasie...

Razzuk zadawał sobie bardzo roztropne pytania, które przyciągały jego uwagę do menelskiego legowiska. Bystry, nawykły do wyłapywania szczegółów wzrok handlarza zauważył w podłodze coś interesującego. Ślady drapania. Tuż przy legowisku znajdowały się liczne, dosyć symetryczne zarysowania, każde złożone z pięciu szram. Były duże, tak jakby od ludzkiej lub krasnoludzkiej dłoni. Albo chwila, jak od gobliniej albo niziołczej dłoni? Musiało drapać tu parę osób, dokładnie w tym miejscu. Nie brakło tu również śladów pazurków szczurów. Uryna śmierdziała straszliwie, musiała być tu oddana niedawno. W sianie znajdowało się nieco mysich bobków... i nieco siwych włosów. Dwóch rodzajów. Jedne były proste, drugie poskręcane, jedne nieco ciemniejsze, inne bielutkie... I jeszcze coś. Czarne, proste futerko? Co to za dziwaczne legowisko.

Czułe uszy handlarza wyłapały nagle jakiś tumult. Coś się zmieniło. Po upadku Grubego i pomijając rozgardiasz na dole, panowała względna cisza. Teraz słychać było szuranie, drapanie, tak jakby w całym domu coś zaczęło się ruszać.

Dahlienn zaczęła popiskiwać, nawołując szczurki. Nagle Buhr wypadł z dziury tak jakby się za nim paliło. Wystraszone zwierzątko wskoczyło na swoją panią i zaczęło nieskładnie piszczeć o zagrożeniu, hordzie oraz złej woli. Działo się coś niedobrego, przynajmniej jeśli chodzi o postrzeganie Buhra.

Świńskie, kaprawe oczka Grubego tego nie dostrzegły, ale Keegan i Dahlienn mogli ujrzeć w mroku piwnicy jakiś ruch. Zewsząd, z beczek, z kątów, z zakamarków, z wyrwy między piwnicą a parterem, zaczęły wystawać i kłębić się szczurze pyszczki oraz ogonki. Było ich tu ukrytych co najmniej kilkanaście, a pewnie i kilkadziesiąt. Przybyły na zawołanie Dahlienn? Chciała by zapewne w to wierzyć i częściowo może była to prawda, ale niziołka czuła, że jej więź natury z nimi jest ograniczona. To na pewno były szczury, nie żadne plugawe istoty ciemności, ale coś z nimi było nie w porządku.
Gruby - ork; pięściarz, pracownik fizyczny. Tłusty i obelżywy o abominalnej aparycji.
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.

Karv
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
Karta postaci:
Keegan
Pojawienie się szczurów nie zrobiło na Keeganie większego wrażenia. Wielokrotnie przychodziło mu dzielić siennik z gryzoniami - w jego mniemaniu i tak było to o wiele lepsze niż legowisko wśród pcheł czy karakanów.
Teraz liczyło się jednak przede wszystkim to, by wydostać się stąd z workiem wypełnionym kosztownościami. Wyjść na ulicę, bogatym na tyle, by już nigdy nie spać z niechcianymi towarzyszami.
Uniósł dłoń dzierżącą łom i wymierzył czubek metalowego narzędzia w orka, od którego wciąż dzieliło go kilka kroków.
- Wypuśćcie mnie, bo pożałujecie - powiedział, starając się zapanować nad drżeniem głosu. Wyszło dość żałośnie, więc dla dodania sobie animuszu, machnął ręką z łomem. Świsnęło powietrze. - NIe żartuję!

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1080
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Dahlien
Zajęta swoim zadaniem znalezienia szczurka w opałach straciła zainteresowanie chodzą kulą tłuszczu, zaś na pytanie Keegana co zrobiła z podłogą uśmiechnęła się niewinnie, lecz nic nie skomentowała. Jej mina zdawała się mówić, że nie ma o niczym pojęcia, lecz to podejrzane wykrzywienie ust demaskowało winowajczynię.
Wtem przybiegł do niej jej musi towarzysz piszcząc przeraźliwie i w trymiga schwał się w jej torbie. To wystarczyło, by dziewczyna spoważniała, co naprawdę rzadko się zdarzało.
- Gruby, zbliża się zagrożenie... - uprzedziła orka, a gdy tylko szczury się pojawiły pomyślała, że może jednak nie powinna tu przychodzić? Po przybyciu gryzoni spojrzała na chłopca, a potem znów na wpatrzoną w nie hordę. -To nie są zwykłe szczury. Znaczy są, ale coś nie w porządku. One się oddaliły od natury, ale nie wiem czemu. Coś je skrzywiło?
Poruszała się bardzo powoli, żeby nie sprowokować ataku zwierzątek. Zamierzała przysunąć się do Grubego, żeby w razie czego schronić się za jego wielkim ciałem. Dłonią upewniła się również, że dalej ma swoje miksturki przypięte do paska.
- Oby Aleida, Bogini Matka oraz Lyanne, Pani Nadziei miały nas w opiece. - mruknęła cicho pod nosem. Keeganowi powinno dać do myślenia, że jeśli taka stereotypowa dzikuska (liście i patyki we włosach, nie do końca czyste kolana) zaczęła się martwić szczurami, to coś jest na rzeczy.
- Ej, Ty - zwróciła się do chłopca bezpośrednio. - Opuść nieco ten łom i powoli, bardzo powoli chodź do nas. Tu już przestało być bezpiecznie. Gruby, ty też nie stój spokojnie.
Nigdzie nie widziała złotego szczura, więc naprawdę miała nadzieję, że orkowi te pojedyncze szare komórki działają prawidłowo i nie rzuci się bezmyślnie na zwierzęta.
- Pisk pisk pisk, pisk. Pisk pisk? - spróbowała przemówić do gryzoni. "Przepraszamy, że Was nachodzimy. Myszeł Buhr widział zagrożenie i prosił, byśmy Wam pomogli. Czy już wszystko dobrze? Może pomóc Wam przenieść się do lasu?" Gdyby udało się je wyprowadzić z miasta, albo chociaż ustalić czemu oddaliły się od Aleidy, pani natury, może byłoby łatwiej wyjść z tego spotkania w całości?

Awatar użytkownika
Gruby
Posty: 197
Rejestracja: 2022-02-26
Karta postaci:
Gruby
(Razzuk aka Jaszczur dał znać, że nie ma czasu na udział w sesji - dlatego go wymiksowuję w tym odpisie)

Gruby zasrożył się nieco na reakcję Keegana. Nie miał powodu właściwie aby go nie wypuścić, pomijając fakt, że ten mógł coś wiedzieć o szczurze i być przydatny dla Razzuka, ale samo machanie mu przed świńskim ryjem łomem burzyło orczą krew:
- A co ty możesz zrobić kurwa? Co ty, straszysz mnie? Kim ty straszysz kurwa, strażą miejską?
Spytał oburzony i zaczął podwijać niewidoczny rękaw koszulki (bowiem żadnego odzienia wierzchniego na torsie nie miał), ignorując przy tym Dahlien i o dziwo szczury również.

Szczurów tymczasem zaczęło pojawiać się więcej. Zdecydowanie nie było ich już kilkanaście. Słysząc piszczenie Dahlien zastrzygły uszami i spojrzały po sobie niepewnie, jakby nie wiedząc, czy mogą odpowiadać, czy nie. Na pewno rozumiały co mówi, ale z jakiegoś powodu bały się albo krygowały odpowiedzieć. Czemu? To dobre pytanie.

Nagle, z góry, z parteru, dało się usłyszeć krzyk Razzuka. Nie widzieliście go, bo oddalił się nieco od dziury, ale wyraźnie dotarło do was mimo pewnego rozgardiaszu:
- Uważajcie! One zamie...!
Nie dokończył, przerwał tak jakby gwałtownie ktoś zatkał mu usta, zakneblował albo jakby coś mu zaparło dech. Dało się usłyszeć z góry jeszcze tylko głośny, mysi pisk i zapadła cisza. Szczury, które jeszcze przed chwilą wydawały się nieco rozpraszać, nagle znowu wbiły wrogie spojrzenia w Dahlien, Grubego i Keegana, nie odpowiadając druidce.

Na górze ujrzeć mogliście ruch. Na skraju dziury, którą wcześniej grubym dupskiem stworzył Gruby pojawiły się trzy kształty - większe od szczurów, ale mniejsze od niziołki czy goblina. To były... koty.

Obrazek

Trzy, smukłe, czarne koty stanęły nad wami dumnie. Jeden zaczął od niechcenia lizać łapę, drugi przymrużył oczy, trzeci jednak nie spuszczał z was wzroku. Stworzenia wyglądały bardzo dostojnie, odrobinkę przerażająco, ale bił od nich pewien majestat. Ostatni z kotów, ten, który na was patrzył, ziewnął przeciągle. Nagle ze strony trójki kotów rozległ się jazgot. Straszliwe, starcze wycie pełne furii i wściekłości, zupełnie niepasujące do eleganckich zwierząt. Te stały dalej jakby nigdy nic, myszy też nie reagowały, ale wy słyszeliście potworny wrzask sędziwego wariata, drażniący uszy i ogłuszający:
- ZŁODZIEJE, BANDYCI, NISZCZYCIELE! NISZCZĄ NASZ DOM, KRADNĄ NASZE SKARBY! WY ŁAJZY, WY SZUJE, WY GNIDY! ZABIJEMY WAS, ZABIJEMY!
Ryk trwał, podczas gdy koty robiły wszystko, aby pokazać jak bardzo ich nie obchodzicie i jak bardzo mają was gdzieś.
- ZMIENIMY WAS W SZCZURY! ZROBIMY TO, OBIECUJEMY! ODDAJCIE NASZE SKARBY! ODDAJCIE NASZ AMULET, NASZE ZŁOTO! TY NISZCZYCIELSKA ŚWINIO! TY ZŁODZIEJSKI KARYPLU! TY SZEPCZĄCA KŁAMSTWA HARPIO! WYNOŚCIE SIĘ STĄD I ODDAJCIE MOJE, MOJE ZŁOTO!
Szczury zaczęły wypełzać z kątów, szykując się do czegoś. Zaczęliście słyszeć między krzykami tupot małych łapek i pazurków. Gdzieś pośród mroku mignęła wam złota moneta niesiona przez jednego z gryzoni, nawet wydawało wam się, że widzieliście szczura z zielonym futerkiem.

Jesteście w piwnicy, otoczeni przez szczury. Wyjść stąd możecie albo wykopanym przez Keegana przejściem, zasłoniętym ciągle roślinnością Dahlien, albo górą - Gruby może posłużyć za trampolinę do skoku (przynajmniej dla Dahlien, bo ruch ze strony Keegana może odebrać za atak). W pomieszczeniu znajdują się szafki i beczki, zapewne z żywnością. Na szafkach stoi parę słoików z przetworami, jest też tu sporo drewnianych desek, prostych narzędzi domowego użytku (garnki, łopata, pudła z zardzewiałymi gwoździami, stara drabina, chyba nawet zniszczona maselnica). Głos dochodził ze strony kotów.
Gruby - ork; pięściarz, pracownik fizyczny. Tłusty i obelżywy o abominalnej aparycji.
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.

Karv
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
Karta postaci:
Keegan
Przez kilka chwil Keegan był bliski, by w szaleńczym - i zapewne samobójczym - ataku rzucić się na orka. Już niemal brał zamach łomem, już uginał nogi do brawurowego skoku... gdy coś dziwnego stało się na górze.
Przez kilka chwil słuchał i przyglądał się wszystkiemu bez zrozumienia. W ciągu ostatnich kilkunastu minut jego świat stanął na głowie. A gdy zdawało się już, że od normalności dzieli go tylko warstwa tłuszczu na orczym brzuchu, ten sam świat postanowił zrobić fikołka, przeturlać się przez bok i zatańczyć kankana.
Chłopak poczuł zawroty głowy.
Gdy głosy ucichły, omiotł wzrokiem pomieszczenie. Brak okien utrudniał ucieczkę, nie pozostawiał także złudzeń, czy ktokolwiek usłyszy ewentualne wołanie o pomoc. Pan Raubo wróci do domu pana Larsa dopiero za kilka godzin; do tego czasu Keegan chciałby być już daleko.
Nie dajmy się zwariować, pomyślał uspokajająco. To tylko koty i szczury. Nie raz spałeś ze szczurami, Keegan, a koty cię lubią. Spokojniutko, chłopie.
Nie chcąc ryzykować kontaktu z orkiem i obawiając się nieco podejrzanej roślinności porastającej jego dziurę, powolnym krokiem podszedł do drabiny. Przyjrzał się jej i kiedy uznał, że wystarczy, chwycił ją i przestawił pod dziurę w suficie.
Nie siląc się na tłumaczenie, dlaczego woli iść przed grubym orkiem, zaczął wspinaczkę na górę. Łom w jednej, a worek w drugiej ręce nie ułatwiały tego zadania, z żadną z tych rzeczy chłopak nie chciał się jednak rozstawać.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości